Startup Viven tworzy cyfrowe bliźniaki pracowników, by rozwiązać problem opóźnień w projektach. Zebrał 35 mln dolarów na rozwój LLM, który wie, co komu udostępnić.
W skrócie:
- Viven, startup twórców Eightfold, zebrał 35 mln dolarów na stworzenie cyfrowych bliźniaków pracowników, które odpowiadają na zapytania pod nieobecność oryginałów.
- Technologia opiera się na wyspecjalizowanych modelach LLM, które analizują dane z maili, Slacka czy Google Docs, ucząc się wiedzy i kontekstu danego pracownika.
- Kluczowym elementem jest system prywatności “pairwise context”, który precyzyjnie określa, jakie informacje i komu mogą być udostępniane przez cyfrowego bliźniaka.
Każdy, kto pracował w zespole, zna ten ból. Kluczowy projekt stoi w miejscu, bo osoba z niezbędną informacją jest na urlopie, zwolnieniu lekarskim albo po prostu śpi w innej strefie czasowej. Godziny, a czasem dni, upływają na bezproduktywnym czekaniu na jedną odpowiedź. To frustrujące, kosztowne i – jak się okazuje – być może wkrótce nieaktualne. Na scenę wkracza Viven, startup założony przez Ashutosha Garga i Varuna Kacholię, czyli umysły stojące za wycenianym na 2,1 miliarda dolarów gigantem rekrutacyjnym Eightfold. Ich nowy pomysł? Stworzyć dla każdego pracownika cyfrowego bliźniaka, który nigdy nie bierze wolnego.
Pomysł brzmi jak scenariusz odcinka Black Mirror, ale inwestorzy są zachwyceni. Firma właśnie wyszła z trybu ukrycia, ogłaszając pozyskanie 35 milionów dolarów w rundzie zalążkowej od takich funduszy jak Khosla Ventures, Foundation Capital i FPV Ventures. Stawiają na technologię, która ma zautomatyzować jeden z najbardziej ludzkich i jednocześnie problematycznych aspektów pracy – koordynację i komunikację.
Jak dokładnie działa cyfrowy sobowtór w biurze?
Viven nie tworzy awatarów rodem z gry komputerowej. Zamiast tego buduje dla każdego pracownika wyspecjalizowany, osobisty model językowy (LLM). Ten model jest karmiony danymi z wewnętrznych narzędzi, których używamy na co dzień: skrzynek mailowych, kanałów na Slacku, dokumentów w Google Docs. Analizując te źródła, AI uczy się nie tylko faktów, ale również kontekstu, stylu komunikacji i specyfiki wiedzy danego człowieka. Efekt? Cyfrowy odpowiednik, który potrafi precyzyjnie odpowiedzieć na pytania współpracowników dotyczące wspólnych projektów.
“Kiedy każda osoba będzie miała cyfrowego bliźniaka, będziesz mógł po prostu porozmawiać z jej bliźniakiem, tak jakbyś rozmawiał z tą osobą, i uzyskać odpowiedź” – tłumaczy w rozmowie z TechCrunch Ashutosh Garg. To nie jest kolejny generyczny chatbot. To spersonalizowana baza wiedzy, która wie, nad czym pracowałeś, z kim i jakie były ustalenia – a co ważniejsze, potrafi się tą wiedzą podzielić, gdy ty jesteś niedostępny.
Co z prywatnością? Czy AI nie zdradzi moich sekretów?
To pierwsze pytanie, które ciśnie się na usta. Przecież nasze firmowe komunikatory i dokumenty to mieszanka informacji projektowych, danych wrażliwych i prywatnych rozmów. Viven twierdzi, że ma na to rozwiązanie, które nazywa “pairwise context and privacy” (kontekst i prywatność w parach). W praktyce oznacza to, że model LLM jest wystarczająco inteligentny, by odróżnić, co jest informacją publiczną w ramach projektu, a co prywatną wymianą zdań. Wie, że dane finansowe może udostępnić tylko działowi księgowości, a szczegóły techniczne – zespołowi deweloperów.
Ashu Garg z Foundation Capital (zbieżność nazwisk z założycielem przypadkowa) podkreśla, że to technologicznie karkołomne zadanie. “To bardzo trudny problem do rozwiązania, a do niedawna był nierozwiązywalny” – przyznaje. Co więcej, wprowadzono ważny bezpiecznik: każdy pracownik ma wgląd w historię zapytań kierowanych do jego cyfrowego bliźniaka. Świadomość, że “oryginał” zobaczy, o co pytaliśmy jego AI, ma skutecznie zniechęcać do zadawania niestosownych lub wścibskich pytań.
Kto za tym stoi i czy mają już konkurencję?
Ashutosh Garg i Varun Kacholia to weterani Doliny Krzemowej. Ich poprzedni projekt, Eightfold, zrewolucjonizował rekrutację za pomocą AI. Teraz dzielą czas między obie firmy, co pokazuje, jak bardzo wierzą w potencjał cyfrowych bliźniaków. Zanim ruszyli z projektem na dobre, Garg zadzwonił do legendarnego inwestora, Vinoda Khosli, by zapytać, czy ktoś już tego nie robi. Khosla miał go zapewnić, że nikt nie podszedł do problemu w ten sposób, po czym od razu zadeklarował inwestycję.
Na razie Viven nie ma bezpośredniej konkurencji. Jednak nikt nie ma złudzeń – to się wkrótce zmieni. Giganci tacy jak Microsoft (ze swoim Copilotem), Google (z Gemini) czy OpenAI już rozwijają narzędzia do personalizacji AI w środowisku firmowym. Pomimo tego Viven liczy, że jego przewagą pozostanie zaawansowana technologia ochrony prywatności. Jak ujął to Ashu Garg: “Wielkim ‘aha’ było dla mnie to, że istnieje ten horyzontalny problem koordynacji i komunikacji we wszystkich zawodach, którego nikt nie automatyzuje”. Viven chce być pierwszy i najlepszy. A my będziemy patrzeć, czy nasze cyfrowe klony faktycznie pozwolą nam spokojnie wyjechać na wakacje.