Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec żartów z Siri. Apple Intelligence to rewolucja, na którą czekaliśmy?

Apple w końcu wkracza do gry o AI. System Apple Intelligence ma być rewolucją w prywatności i personalizacji. Czy integracja z ChatGPT i nowa Siri to zmiana zasad?

W skrócie:

  • Apple Intelligence stawia na przetwarzanie na urządzeniu, co ma gwarantować najwyższy poziom prywatności i bezpieczeństwa danych użytkowników.
  • Nowy system integruje się z ChatGPT od OpenAI, ale tylko wtedy, gdy Siri nie jest w stanie samodzielnie odpowiedzieć na zapytanie użytkownika.
  • Funkcje takie jak Writing Tools i Image Playground będą dostępne jesienią, ale początkowo wyłącznie w języku angielskim i na najnowszych urządzeniach.

Przez lata Apple było jak ten uczeń w ostatniej ławce, który z pozorną obojętnością przyglądał się, jak koledzy – Google, Microsoft, OpenAI – licytują się na coraz potężniejsze modele AI. Kiedy jedni chwalili się miliardami parametrów, z Cupertino płynęła cisza. Aż do teraz. Podczas konferencji WWDC 2024 firma Tima Cooka zrzuciła bombę o nazwie Apple Intelligence. I nie jest to kolejna, bezduszna sztuczna inteligencja, a przynajmniej taką narrację próbuje budować gigant. To ma być AI osobista, prywatna i głęboko zintegrowana z naszym cyfrowym życiem. Koniec żartów.

Czy to koniec tej “głupiej” Siri, którą znamy?

Spójrzmy prawdzie w oczy: Siri przez lata była obiektem kpin. Proste polecenia wykonywała bezbłędnie, ale każde pytanie wykraczające poza ustawienie budzika czy prognozę pogody kończyło się słynnym “Oto, co znalazłam w internecie”. Apple Intelligence ma to zmienić. Nowa Siri zyskuje bowiem coś, czego brakowało jej najbardziej – kontekst. Będzie rozumiała, co dzieje się na naszym ekranie, analizowała treść maili, wiadomości i notatek, by wreszcie odpowiadać na pytania typu: “Odtwórz podcast, który poleciła mi wczoraj Ania”. Jak ujął to Craig Federighi, wiceprezes Apple ds. inżynierii oprogramowania, inteligencja “musi rozumieć ciebie i być osadzona w twoim osobistym kontekście”. Większość tych operacji ma dziać się lokalnie, na urządzeniu, bez wysyłania danych na zewnętrzne serwery. To fundament obietnicy prywatności, z której Apple uczyniło swój znak rozpoznawczy.

Jak Apple zamierza chronić prywatność, zapraszając OpenAI na pokład?

No właśnie, tu pojawia się pewien zgrzyt. Z jednej strony Apple mówi o prywatności, a z drugiej ogłasza partnerstwo z OpenAI i integrację ChatGPT z systemem iOS 18. Brzmi jak sprzeczność, ale diabeł tkwi w szczegółach. Integracja jest opcjonalna. Siri, gdy nie będzie znała odpowiedzi, zapyta użytkownika o zgodę na przekazanie zapytania do modelu GPT-4o. Apple zapewnia, że adres IP zostanie ukryty, a OpenAI nie będzie przechowywać zapytań. Co więcej, dla bardziej złożonych zadań, które przekraczają moc obliczeniową iPhone’a, firma stworzyła Private Cloud Compute – własne serwery oparte na czipach Apple Silicon, które mają gwarantować, że nawet sam producent nie będzie miał dostępu do naszych danych. To sprytne, trzeba przyznać, ale jednocześnie stawia Apple w lekkim rozkroku między fortecą prywatności a otwartym światem generatywnej AI.

Generowanie obrazków na iPhonie? Tak, ale w stylu Apple

Apple Intelligence to także narzędzia kreatywne. Funkcja Image Playground pozwoli na generowanie obrazów w trzech stylach: animacji, ilustracji i szkicu. Nie znajdziemy tu fotorealizmu rodem z Midjourney. To raczej narzędzie do tworzenia zabawnych grafik do wiadomości, spersonalizowanych ilustracji do notatek czy – i tu kolejna nowość – Genmoji, czyli emoji tworzonych na zawołanie na podstawie opisu tekstowego. Wszystko to wpisuje się w filozofię firmy: technologia ma być użyteczna i łatwo dostępna, a niekoniecznie przełomowa w artystycznym sensie. To raczej zabawka komunikacyjna niż profesjonalne narzędzie, co pozwala Apple uniknąć części kontrowersji związanych z prawami autorskimi i deepfake’ami, które trapią konkurencję.

Kto za to wszystko zapłaci? I kto (na razie) nie skorzysta?

Na koniec kubeł zimnej wody. Z dobrodziejstw Apple Intelligence skorzystają wyłącznie posiadacze iPhone’a 15 Pro (i nowszych) oraz urządzeń z czipami z serii M (od M1 w górę). To oczywisty ruch biznesowy, mający napędzić sprzedaż najdroższych modeli. Co więcej, jesienią system zadebiutuje w wersji beta i to tylko w amerykańskiej odmianie języka angielskiego. Na wsparcie dla języka polskiego przyjdzie nam poczekać – być może nawet do przyszłego roku. Czy zatem Apple Intelligence to rewolucja? Z pewnością jest to najważniejszy krok firmy od lat. To próba redefinicji AI jako narzędzia osobistego i dyskretnego asystenta, a nie wszechwiedzącej wyroczni. Czas pokaże, czy użytkownicy kupią tę wizję – i nowe iPhone’y, by móc jej doświadczyć.