Startup Mercor, który dostarcza ekspertów do trenowania AI dla OpenAI i Mety, negocjuje rundę finansowania. Cel? Wycena przekraczająca 10 mld dolarów.
W skrócie:
- Mercor prowadzi rozmowy o rundzie Serii C, która ma podnieść wycenę firmy do ponad 10 miliardów dolarów. Poprzednia wycena z lutego wynosiła 2 miliardy.
- Roczne przychody firmy (ARR) zbliżają się do 450 milionów dolarów. To gigantyczny wzrost z 75 milionów dolarów raportowanych jeszcze na początku tego roku.
- Mimo sukcesu, firma mierzy się z pozwem od konkurenta Scale AI o kradzież tajemnic handlowych. Sprawa dotyczy jednego z byłych pracowników Scale.
Rynek sztucznej inteligencji potrafi zaskoczyć. Nawet tych, którzy myślą, że widzieli już wszystko. Mercor, startup założony zaledwie w 2023 roku, właśnie prowadzi rozmowy z inwestorami o rundzie finansowania Serii C. Na stole leży propozycja, która może wywindować jego wartość do ponad 10 miliardów dolarów. Przypomnijmy – jeszcze w lutym firma była warta 2 miliardy. To nie jest zwykły wzrost. To jest rakieta, która właśnie wystartowała, a my wszyscy patrzymy, czy doleci na orbitę, czy eksploduje po drodze.
Jak zarobić 450 milionów na uczeniu maszyn?
Model biznesowy Mercor jest w teorii prosty, a w praktyce genialny. Firma działa jak agencja talentów dla sztucznej inteligencji. Łączy największe laboratoria AI – takie jak OpenAI, Meta, Google czy Microsoft – z ekspertami dziedzinowymi. Kiedy model językowy potrzebuje treningu z zakresu medycyny, Mercor znajduje mu lekarzy. Gdy AI ma nauczyć się prawa, na scenę wchodzą prawnicy. Startup pobiera opłatę za znalezienie specjalisty i prowizję od jego godzinowej pracy. Proste? Proste. I piekielnie dochodowe. Firma poinformowała inwestorów, że jej roczne przychody (ARR) zbliżają się do 450 milionów dolarów. Co więcej, w pierwszej połowie roku Mercor wygenerował 6 milionów dolarów zysku. W świecie startupów, które latami palą gotówkę, to informacja z kategorii science-fiction.
Dwudziestolatkowie, którzy rzucili Harvard dla miliardów
Za sterami Mercor stoi trzech współzałożycieli, którzy wciąż są na wczesnym etapie swoich dwudziestych lat – Brendan Foody (CEO), Adarsh Hiremath (CTO) i Surya Midha (COO). Wszyscy porzucili Harvard, by dołączyć do programu Thiel Fellows, który wspiera młodych przedsiębiorców. To pokolenie, które nie pyta o pozwolenie. Po prostu buduje. Ich historia to gotowy materiał na scenariusz filmowy, w którym młodzi geniusze rzucają wyzwanie starym wyjadaczom z Doliny Krzemowej. Żeby jednak uspokoić nieco inwestorów – i być może dodać firmie odrobiny siwych włosów – Mercor zatrudnił niedawno Sundeepa Jaina, byłego dyrektora produktowego w Uberze, na stanowisko pierwszego prezesa. To ruch, który ma pokazać, że zabawa w garażu się skończyła i zaczyna się poważny, globalny biznes.
Wielkie pieniądze, wielkie problemy?
Oczywiście, tak szybki wzrost nie mógł przejść bez echa. Konkurencja nie śpi. Firmy takie jak Surge AI (podobno w rozmowach o wycenie na 25 miliardów dolarów) czy Scale AI bacznie obserwują każdy ruch Mercor. Ta ostatnia poszła nawet o krok dalej i złożyła pozew, oskarżając startup o kradzież tajemnic handlowych. Według Scale AI, jeden z ich byłych pracowników, przechodząc do Mercor, zabrał ze sobą ponad 100 poufnych dokumentów dotyczących strategii klienckich. Brendan Foody, CEO Mercor, publicznie bagatelizuje sprawę i całe zamieszanie wokół nowej rundy finansowania. W rozmowie z TechCrunch stwierdził: “W ogóle nie staraliśmy się o pieniądze” oraz “Co miesiąc odrzucamy oferty”. Dodał też, że faktyczne przychody firmy są nawet wyższe niż 450 milionów dolarów. Wszystko wskazuje na to, że w świecie AI robi się naprawdę gorąco, a walka o dominację w segmencie treningu modeli wchodzi w decydującą fazę.