Ceny pamięci RAM i dysków SSD szybują, a winowajcą jest sztuczna inteligencja. Analitycy prognozują wzrosty cen kontraktowych nawet o 125% na początku 2026 r.
W skrócie:
- Ceny kontraktowe pamięci DRAM mogą wzrosnąć o 115 – 125% w pierwszym kwartale 2026 roku, co jest efektem gigantycznego popytu ze strony sektora AI.
- Producent Micron zrezygnował z rynku konsumenckiego, aby w pełni skupić się na dostawach dla hiperskalerów i firm tworzących układy dla sztucznej inteligencji.
- Eksperci ostrzegają, że niedobory i wysokie ceny pamięci mogą utrzymać się przez lata, ponieważ rozbudowa fabryk to proces długotrwały, a apetyt AI nie słabnie.
Jeśli planujesz modernizację komputera, lepiej zrób to wczoraj. Rynek podzespołów komputerowych, który ledwo złapał oddech po kryptowalutowym szaleństwie, wpada w kolejny, znacznie głębszy kryzys. Tym razem winowajcą nie są górnicy, lecz nienasycony apetyt sztucznej inteligencji. Pamięć RAM, dyski SSD, a nawet karty graficzne drożeją w tempie, które przyprawia o zawrót głowy. To nie jest chwilowa czkawka w łańcuchu dostaw. To fundamentalna zmiana, która przemodeluje rynek na lata.
Wszystko, co ma w sobie szybką pamięć, staje się towarem luksusowym. Producenci DRAM – fundamentu współczesnych komputerów – nie nadążają z realizacją zamówień. Zamiast zasilać rynek konsumencki, przekierowują całą moc produkcyjną tam, gdzie pieniądze są największe. A obecnie nikt nie płaci tak dobrze, jak giganci technologiczni budujący infrastrukturę dla AI.
Dlaczego sztuczna inteligencja jest tak nienasycona?
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Trening i obsługa zaawansowanych modeli AI, takich jak te napędzające ChatGPT czy generatory obrazów, wymaga niewyobrażalnej mocy obliczeniowej i gigantycznych zasobów pamięci o wysokiej przepustowości (HBM). Każdy układ graficzny od NVIDII, serce rewolucji AI, potrzebuje stosów kości DRAM. Firmy nazywane hiperskalerami – Amazon, Google, Microsoft, Meta – budują centra danych wielkości małych miast, a każde z nich pożera pamięć w hurtowych ilościach.
To sprawia, że producenci sprzętu konsumenckiego – od laptopów po gamingowe pecety – zostają na szarym końcu kolejki. Ich zamówienia są mniej rentowne i mniej stabilne niż wieloletnie kontrakty z korporacjami. Sytuację doskonale obrazuje ruch firmy Micron. Jeden z największych graczy na rynku pamięci oficjalnie ogłosił, że wycofuje się z części rynku konsumenckiego, by w pełni poświęcić się obsłudze sektora AI. To brutalny, ale logiczny z biznesowego punktu widzenia ruch. Kiedy popyt wielokrotnie przewyższa podaż, wybierasz klienta, który zapłaci każdą cenę.
Kto dyktuje warunki, gdy popyt przerasta podaż?
Obecnie to producenci pamięci rozdają karty. A ich warunki są twarde. Z najnowszych raportów rynkowych wynika, że ceny kontraktowe, które płacą producenci sprzętu (np. NVIDIA czy dostawcy serwerów), mają wzrosnąć w pierwszym kwartale 2026 roku o astronomiczne 115 – 125%. Inne, bardziej ostrożne prognozy mówią o podwyżkach rzędu 90 – 95%. Niezależnie od dokładnej liczby, skala jest porażająca.
W kuluarach branży pojawiają się sugestie, że producenci mogą dodatkowo – i całkiem świadomie – ograniczać podaż, aby sztucznie podbijać ceny. Trudno to zweryfikować, ale mechanizm jest prosty. Skoro hiperskalerzy i tak kupią każdą dostępną kość pamięci, dlaczego nie sprzedać jej za możliwie najwyższą kwotę? Rynek konsumencki staje się w tej grze zakładnikiem. Wysokie ceny komponentów oznaczają droższe laptopy, smartfony i komputery stacjonarne. Już teraz obserwujemy powrót do łask starszych technologii, jak pamięci DDR3, bo nowe stają się absurdalnie drogie.
Jak długo potrwa kryzys i co to oznacza dla Twojego portfela?
Niestety, analitycy nie mają dobrych wieści. To nie jest problem, który zniknie za kilka miesięcy. Budowa nowej fabryki półprzewodników (tzw. fabu) to inwestycja rzędu miliardów dolarów i proces trwający kilka lat. Pomimo tego, że firmy takie jak Samsung, SK Hynix czy Micron rozbudowują swoje zakłady, zwiększenie mocy produkcyjnych nie nadąży za rosnącym w postępie geometrycznym zapotrzebowaniem ze strony AI.
Dla przeciętnego użytkownika oznacza to jedno: będzie drożej. I to na długo. Okres taniej elektroniki, do którego przyzwyczailiśmy się w ostatniej dekadzie, właśnie dobiega końca. Każda kolejna podwyżka cen kontraktowych na moduły DRAM prędzej czy później przełoży się na cenę końcową produktu na sklepowej półce. Rewolucja AI ma swoją cenę – i wygląda na to, że wszyscy będziemy musieli ją zapłacić, modernizując nasze wysłużone komputery.