Administracja Trumpa uderza w gigantów tech i medycyny. Koalicja z Microsoftem i OpenAI na czele została nazwana “kartelem”, który chce przejąć kontrolę nad AI.
W skrócie:
- Wysocy urzędnicy administracji Trumpa oskarżyli Koalicję na rzecz AI w Zdrowiu (CHAI) o próbę stworzenia “kartelu”, który zdominuje rynek i zdusi innowacje.
- W skład koalicji wchodzą tacy giganci jak Microsoft, OpenAI, a także prestiżowe placówki medyczne, w tym Mayo Clinic i Duke Health, co budzi obawy o konflikt interesów.
- Rząd podkreśla, że CHAI nie ma jego poparcia, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość prywatnego nadzoru nad narzędziami AI w kluczowym sektorze opieki zdrowotnej.
Kiedy myślisz o wojnie technologicznej, pewnie przychodzą ci do głowy spory o patenty między Apple a Samsungiem albo rywalizacja o dominację na rynku chipów. Tymczasem prawdziwa bitwa, której stawką jest nie tylko przyszłość innowacji, ale i nasze zdrowie, rozgrywa się właśnie teraz, na styku polityki, wielkiego biznesu i medycyny. I jest to starcie, w którym padają naprawdę ciężkie oskarżenia.
“Kartel, który nie mówi w naszym imieniu”. O co chodzi w tym sporze?
“Oni nie mówią w naszym imieniu” – te słowa, wypowiedziane przez zastępcę sekretarza HHS Jima O’Neilla w rozmowie z POLITICO, to otwarte wypowiedzenie wojny. Administracja Trumpa nie zamierza biernie przyglądać się, jak największe korporacje technologiczne i medyczne przejmują kontrolę nad rozwojem sztucznej inteligencji w opiece zdrowotnej. Koalicja na rzecz AI w Zdrowiu (CHAI), w której skład wchodzą Microsoft, OpenAI, Mayo Clinic czy Duke Health, została nazwana wprost “kartelem”. Zdaniem O’Neilla, grozi ona zduszeniem innowacji i zamknięciem rynku dla mniejszych, dynamicznych startupów. Usłyszał on od przedstawicieli branży, że “jeśli chcesz działać w tej przestrzeni, musisz być członkiem [koalicji]”. Rząd stanowczo temu zaprzecza, wysyłając sygnał, że nie będzie firmował takiego układu.
Skąd wzięła się koalicja, której boi się rząd?
Sztuczna inteligencja z impetem wkracza do szpitali. Pomaga w diagnozach, rekomenduje leczenie, optymalizuje procesy. Problem w tym, że formalne regulacje za nią nie nadążają. Były komisarz FDA, Robert Califf, przyznawał, że agencja może nie mieć wystarczających uprawnień ani zasobów, by nadzorować dynamicznie uczące się algorytmy. To właśnie w tej regulacyjnej luce narodził się pomysł na CHAI – inicjatywę, która miała stworzyć sieć prywatnych, niezależnych laboratoriów do testowania narzędzi AI i doradzania placówkom medycznym. Administracja Bidena entuzjastycznie wspierała ten projekt. W zarządzie CHAI zasiadało nawet dwóch jej wysokich rangą urzędników (Micky Tripathi i Troy Tazbaz), co dodawało organizacji wiarygodności. Ostatecznie zrezygnowali, powołując się na potencjalny konflikt interesów, ale niesmak – jak widać – pozostał.
Czy CHAI rzeczywiście chce zmonopolizować rynek?
Dyrektor generalny CHAI, Brian Anderson, stanowczo odpiera zarzuty. “Wszystko, co robimy w CHAI, jest dobrowolne i niewymagane” – stwierdził, dodając, że z zadowoleniem przyjmuje opinie administracji Trumpa i wierzy, że jego organizacja może być dla niej cennym zasobem. Problem w tym, że jego kłopoty wizerunkowe tylko się pogłębiają. Mimo zatrudnienia Susan Zook, lobbystki z doświadczeniem w pracy dla Republikanów, i prób “budowania mostów”, CHAI wciąż jest postrzegana jako twór poprzedniej administracji, mający na celu faworyzowanie bogatych graczy. Anderson podkreśla, że koalicja liczy już 3000 członków, w tym startupy i mniejsze placówki, ale ten argument na razie nie przekonuje sceptyków w Waszyngtonie.
Jaki jest plan Trumpa na AI w medycynie?
Jaka jest więc alternatywa dla modelu proponowanego przez CHAI? Administracja Trumpa zapowiada politykę *laissez-faire*, czyli minimalną ingerencję w rynek, co jest zgodne z jej ogólną filozofią. Już na drugi dzień po objęciu urzędu prezydent podpisał rozporządzenie wzywające do wycofania regulacji z czasów Bidena. Jim O’Neill stawia przede wszystkim na transparentność. Chce, by Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) dzielił się swoimi danymi na temat narzędzi AI, aby szpitale i lekarze mogli podejmować świadome decyzje zakupowe. Rządowe agencje badają też, czy potrzebują nowych lub innych rodzajów danych do skuteczniejszego nadzoru. W tym tygodniu FDA opublikowała prośbę o informacje zwrotne od pacjentów, lekarzy i firm technologicznych. W międzyczasie CHAI może tracić sojuszników – z zarządu właśnie zrezygnował dyrektor naukowy Microsoftu, Eric Horvitz. Oficjalnie, jego kadencja po prostu dobiegła końca. Nieoficjalnie, nikt nie chce być po złej stronie w tej narastającej wojnie.
Co to oznacza dla pacjentów i lekarzy?
Na razie – pewien chaos. W sytuacji, gdy brakuje formalnych regulacji, a największa prywatna inicjatywa weryfikacyjna traci poparcie rządu, szpitale i lekarze pozostają sami z decyzją, którym algorytmom zaufać. Rynek AI w medycynie, wyceniany na miliardy dolarów, rozwija się w warunkach przypominających Dziki Zachód. Każdy szpital, każda klinika musi na własną rękę oceniać, czy narzędzie do diagnozowania raka jest bezpieczne, bezstronne i skuteczne. Ta niepewność może spowolnić adopcję naprawdę przełomowych technologii, bo nikt nie chce brać na siebie prawnego i medycznego ryzyka. Ostatecznie, bez jasnych standardów i wiarygodnego nadzoru, największym przegranym może okazać się pacjent. A tego nie chce ani administracja Trumpa, ani – miejmy nadzieję – sam “kartel”.