Startup Liberate AI zebrał 50 mln dolarów na rozwój agentów AI, którzy automatyzują sprzedaż i obsługę polis. Technologia już teraz skraca czas i obniża koszty.
W skrócie:
- Liberate pozyskał 50 mln dolarów finansowania w rundzie Serii B prowadzonej przez Battery Ventures, osiągając wycenę 300 mln dolarów po inwestycji.
- System opiera się na głosowej asystentce AI o imieniu Nicole oraz sieci agentów, którzy wykonują zadania od wyceny polis po przetwarzanie roszczeń.
- Technologia startupu już teraz zwiększa sprzedaż ubezpieczycieli średnio o 15% i obniża koszty operacyjne o 23%, obsługując 1,3 mln automatyzacji miesięcznie.
Branża ubezpieczeniowa od lat zmaga się z rosnącymi kosztami operacyjnymi, ograniczeniami przestarzałych systemów i coraz wyższymi oczekiwaniami klientów. Raport Deloitte nie pozostawia złudzeń – globalny wzrost składek w segmencie non-life ma spowolnić do 2026 roku. Powód? Zaostrzona konkurencja i nowa presja kosztowa. Wprawdzie ubezpieczyciele eksperymentowali już z AI, ale wiele wczesnych prób utknęło w martwym punkcie z powodu rozproszonych danych i nieelastycznych procesów. Teraz to się zmienia. Zamiast dokładać AI jako kolejną warstwę, firmy zaczynają osadzać ją w samym sercu swoich operacji. Właśnie w tę niszę wchodzi Liberate, startup z San Francisco, który ma zamiar zredefiniować zasady gry.
Jak działa Liberate? Poznajcie Nicole i jej armię agentów
Założony w 2022 roku Liberate buduje systemy sztucznej inteligencji dla ubezpieczycieli majątkowych, koncentrując się na sprzedaży, obsłudze i roszczeniach. Na pierwszej linii frontu działa Nicole – asystentka głosowa AI, która obsługuje połączenia przychodzące i wychodzące. Pomaga sprzedawać polisy lub odpowiada na zapytania serwisowe. Jednak prawdziwa magia dzieje się za kulisami. Sieć agentów AI opartych na rozumowaniu łączy się z istniejącymi systemami ubezpieczycieli, zbiera kontekst i generuje odpowiedzi, które następnie przekazuje Nicole. Wszystko to bez udziału człowieka.
To nie są zwykłe chatboty. Agenci Liberate są zaprojektowani do wykonywania zadań od początku do końca, a nie tylko odpowiadania na zapytania czy przekierowywania zgłoszeń. Potrafią wyceniać polisy, przetwarzać roszczenia i aktualizować umowy. Co więcej, działają również przez SMS i e‑mail, co pozwala ubezpieczycielom na automatyzację codziennych procesów w wielu kanałach komunikacji. “Firmy ubezpieczeniowe chcą się rozwijać, ale nie są w stanie tego zrobić” – powiedział w jednym z wywiadów współzałożyciel i CEO Liberate, Amrish Singh. “Okazja leży właśnie w przełamaniu status quo”.
Kto stoi za sukcesem i dlaczego inwestorzy sypnęli groszem?
Amrish Singh to weteran branży. Doświadczenie zdobywał w Metromile (firmie ubezpieczeniowej należącej do Lemonade), gdzie pracował zarówno przy operacjach back-office, jak i technologii. Do współpracy zaprosił Ryana Eldridge’a, również byłego menedżera Metromile, który objął stanowisko wiceprezesa ds. inżynierii, oraz Jasona St. Pierre’a, dyrektora ds. produktu, który ma w CV pracę dla Twittera, Google i Verily (naukowe ramię Alphabet). Taki zespół przyciągnął uwagę największych. Runda finansowania Serii B o wartości 50 milionów dolarów była prowadzona przez Battery Ventures, z udziałem nowego inwestora Canapi Ventures oraz dotychczasowych – Redpoint Ventures, Eclipse i Commerce Ventures.
Marcus Ryu, partner generalny w Battery Ventures, który dołącza do zarządu Liberate, nie kryje entuzjazmu. “Mapowanie procesu, modelowanie go i upewnienie się, że wszystkie połączenia systemowe są na miejscu, dobrze przetestowane i odpowiednio zaprojektowane, aby można było ukończyć zadanie, a nie tylko się komunikować – oto, co robi Liberate” – tłumaczy Ryu, który wcześniej pracował z ubezpieczycielami w Guidewire Software. Inwestorzy postawili na zdolność Liberate do pełnej automatyzacji zadań dzięki integracji z istniejącymi systemami, co wyróżnia startup na tle konkurencji.
Co dalej? Nadzorca pilnuje, a miliony płyną na rozwój
Sztuczna inteligencja wciąż popełnia błędy, a w tak regulowanej branży jak ubezpieczenia nie ma na nie miejsca. Liberate zdaje sobie z tego sprawę, dlatego stworzył wewnętrzne narzędzie o nazwie Supervisor. Oprogramowanie monitoruje wszystkie interakcje między agentami AI a klientami. Gdy wykryje anomalie lub uzna, że odpowiedź AI może być nieprawidłowa, natychmiast eskaluje sprawę do człowieka. “Zaletą obsługi tylko jednej branży i tylko trzech konkretnych przypadków użycia jest to, że można wprowadzić znacznie więcej zabezpieczeń” – podkreśla Singh.
Skuteczność tego podejścia potwierdzają liczby. W ciągu ostatniego roku Liberate przeskalował swoje działania z 10 000 do 1,3 miliona zautomatyzowanych operacji miesięcznie. Firma chwali się, że dzięki jej agentom czas odpowiedzi na roszczenie po huraganie spadł z 30 godzin do zaledwie 30 sekund. Nowe 50 milionów dolarów (łącznie startup zebrał już 72 miliony) zostanie przeznaczone na dalszy rozwój zdolności rozumowania AI i wdrożenia na szerszą skalę. Zespół liczący obecnie około 50 osób ma ambitny cel – zautomatyzować branżę, która od dawna czekała na technologiczną rewolucję.