Platforma streamingowa Peacock stawia wszystko na jedną kartę – a właściwie dwie: sztuczną inteligencję i rozrywkę skrojoną pod smartfony. Firma właśnie zapowiedziała rewolucyjne zmiany w swojej aplikacji mobilnej, która wkrótce zacznie przypominać hybrydę TikToka, centrum gier i serwisu VOD. W planach jest wertykalny streaming meczów NBA i wideo-przewodnik w postaci cyfrowego awatara znanego prezentera telewizyjnego. Wygląda na to, że walka o naszą uwagę wkracza na zupełnie nowy poziom.
W skrócie:
- Peacock wprowadza “Your Bravoverse” – personalizowane playlisty wideo z ponad 5000 godzin materiałów, które prowadzi cyfrowy awatar prezentera Andy’ego Cohena.
- Platforma testuje transmisje meczów NBA w formacie wertykalnym. Sztuczna inteligencja kadruje obraz w czasie rzeczywistym, optymalizując go pod ekrany smartfonów.
- Serwis poszerza ofertę o gry mobilne, m.in. oparte na AI gry detektywistyczne. To część strategii przekształcenia aplikacji w interaktywne centrum rozrywki.
Jak cyfrowy klon celebryty ma sprzedawać nam seriale?
Największym newsem jest bez wątpienia funkcja “Your Bravoverse”, skierowana do oddanych fanów kanału Bravo, domu takich tasiemców jak The Real Housewives czy Vanderpump Rules. Mechanizm jest prosty, a zarazem ambitny. Użytkownik wybiera swoje ulubione programy i momenty, a sztuczna inteligencja montuje z nich spersonalizowaną playlistę krótkich klipów. Wykorzystuje do tego bibliotekę ponad 5000 godzin materiału wideo i systemy wizji komputerowej, które identyfikują kluczowe wątki.
Wisienką na torcie – albo gwoździem do trumny, zależy od punktu widzenia – jest przewodnik. Rolę narratora pełni bowiem generowany przez AI awatar Andy’ego Cohena, popularnego gospodarza programów typu reality. Cyfrowy Cohen wprowadza w kolejne sceny, łączy wątki z różnych sezonów i podsuwa nowe seriale. Peacock twierdzi, że dzięki agentom AI wytrenowanym na zachowaniach fanów, system jest w stanie stworzyć ponad 600 miliardów wariantów playlist. Jeśli firma szukała królików doświadczalnych do testów na opowiadanie historii przez AI, trudno o lepszą grupę. Przeciętny widz Bravo ogląda 24 godziny treści miesięcznie, a najwięksi zapaleńcy dobijają do 75 odcinków.
Czy tak będziemy oglądać mecze NBA na telefonie?
Peacock nie zatrzymuje się na reality show i bierze na celownik fanów sportu. Firma ogłosiła, że już wkrótce udostępni możliwość oglądania meczów NBA na żywo w formacie wertykalnym. Koniec z obracaniem telefonu i czarnymi pasami po bokach. Sztuczna inteligencja ma w czasie rzeczywistym kadrować transmisję, aby idealnie pasowała do ekranu smartfona. Funkcja zadebiutuje w wersji beta jeszcze tej wiosny w ramach Courtside Live – opcji pozwalającej na przełączanie się między wieloma ujęciami z kamer.
To naturalne rozwinięcie pomysłu na krótkie formy wideo, który serwis wprowadził w zeszłym roku. Rolki z fragmentami seriali, filmów, wiadomości i sportu okazały się na tyle obiecujące, że tego lata otrzymają własną, dedykowaną sekcję w aplikacji. Inspiracja TikTokiem, Instagram Reels i YouTube Shorts jest tu oczywista. Serwisy streamingowe zrozumiały, że ich konkurencją nie jest już tylko inny serwis VOD, ale każda aplikacja, która walczy o sekundy naszej uwagi.
Dlaczego streaming zamienia się w salon gier?
Skoro już mowa o uwadze, Peacock poszerza także swoją ofertę gier mobilnych. Do aplikacji trafią dwa nowe tytuły detektywistyczne, Law & Order: Clue Hunter oraz Public Eye, stworzone przez studio Wolf Games. Tak, to nie przypadek – jego współzałożycielem jest Elliot Wolf, syn twórcy legendarnego serialu Prawo i porządek. Gry mają wykorzystywać asystenta AI, który pomoże graczom w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych.
Na dokładkę platforma dorzuca codzienne rozgrywki w kultowy teleturniej Jeopardy! (w Polsce znany jako Va Banque). Te wszystkie ruchy składają się w jeden, spójny obraz. Peacock próbuje przestać być tylko biblioteką filmów i seriali. Chce przekształcić swoją aplikację w interaktywne centrum rozrywki, które zatrzyma użytkownika na dłużej. Pomysł, który ma sens w momencie, gdy walka o subskrybenta staje się coraz bardziej zacięta.
To innowacja czy desperacka próba ratunku?
Trudno patrzeć na te nowości w oderwaniu od kontekstu biznesowego. Co prawda Peacock niedawno pochwalił się wzrostem do 44 milionów subskrybentów, ale platforma wciąż przynosi straty. W czwartym kwartale 2025 roku serwis zanotował stratę w wysokości 552 milionów dolarów. Wprowadzanie funkcji inspirowanych mediami społecznościowymi i grami mobilnymi to próba zwiększenia zaangażowania i, co za tym idzie, znalezienia nowych dróg do monetyzacji.
Peacock nie jest w tej strategii osamotniony. Disney+ właśnie uruchomił w USA własny feed z krótkimi filmikami, a Netflix zapowiada podobne ruchy przy promocji swoich wideopodcastów. Wygląda na to, że czeka nas przyszłość, w której granice między streamingiem, social mediami a gamingiem ostatecznie się zatrą. Zamiast jednej aplikacji do oglądania, dostaniemy multimedialny kombajn do wszystkiego – czy tego chcemy, czy nie.