Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

GPT‑5 miał być rewolucją, a jest jak wujek na imieninach? Ekspert miażdży model i proponuje nową definicję AGI

GPT‑5 miał być przełomem, a okazał się cyfrowym gadułą. Ekspert proponuje nową, ironiczną definicję sztucznej inteligencji: “Inteligencja Brocka”. O co chodzi?

W skrócie:

  • GPT‑5, wbrew zapowiedziom Sama Altmana, nie osiągnął poziomu eksperta, często podając sprzeczne i błędne informacje, jak w przypadku liczby rodzeństwa George’a Washingtona.
  • Ekspert Gary Smith sugeruje, by zamiast nierealistycznego celu AGI, firmy technologiczne skupiły się na “Inteligencji Brocka” – modelu naśladującego przemądrzałego, lecz pewnego siebie gadułę.
  • Pomimo potencjału komercyjnego “osobistych doradców AI”, istnieje ryzyko, że modele LLM, nie rozumiejąc kontekstu, będą generować szkodliwe i niebezpieczne porady dla użytkowników.

Sam Altman, szef OpenAI, w listopadzie 2024 roku rzucił rękawicę. Zapowiedział, że święty Graal branży – ogólna sztuczna inteligencja (AGI) – zostanie osiągnięty już w 2025 roku. Kiedy więc kilka tygodni temu na scenę wkroczył GPT‑5, a Altman chwalił się, że rozmowa z nim “przypomina rozmowę z ekspertem na poziomie doktoratu w dowolnej dziedzinie”, świat wstrzymał oddech. Niestety, oddech szybko wrócił do normy. Po raz kolejny obietnice okazały się większe niż rzeczywistość.

Szybko stało się jasne, że GPT‑5 nie jest ekspertem z doktoratem. Fundamentalny problem wielkich modeli językowych (LLM) pozostał nietknięty – wrodzona niezdolność do powiązania przetwarzanego tekstu z realnym światem. Żadne skalowanie tego nie zmieni. Dziesiątki tysięcy ludzkich trenerów mogą załatać miliardy błędów, ale to wciąż tylko instrukcje, których model nie rozumie. To nie jest inteligencja. Co więcej, trenerzy nie przewidzą każdej przyszłej wpadki.

Dlaczego GPT‑5 nie zdał egzaminu na eksperta?

Prawda jest brutalna. Nie będziemy płacić grubych pieniędzy za model, który po prostu recytuje fakty, takie jak stolica Chile czy populacja Portugalii. To nudne. Do tego mamy Wikipedię, która – co kluczowe – jest o wiele bardziej wiarygodna. Przekonał się o tym Gary Smith, który czterokrotnie zapytał GPT‑5 o to samo: “Ile rodzeństwa miał George Washington?”. Model udzielił czterech różnych odpowiedzi: 7, 8, 9 i 12.

Przy ostatniej próbie GPT‑5 zaserwował nawet szczegółowe, lecz błędne wyliczenie, oferując na koniec narysowanie drzewa genealogicznego. Gdy Smith się zgodził, otrzymał mylącą grafikę z dziesięcioma osobami. Tymczasem Wikipedia podaje poprawną odpowiedź – dziewięcioro rodzeństwa (pięcioro rodzonych i czworo przyrodnich). Model trenowany na Wikipedii poległ w starciu z nią. Coś w jego zbiorze danych kompletnie go zdezorientowało.

Czym jest “Inteligencja Brocka” i dlaczego pasuje do AI?

Co w tej sytuacji powinni zrobić Sam Altman i inni deweloperzy? Gary Smith ma dla nich ponadczasową radę: “ogłoście zwycięstwo i zmykajcie”. Zamiast gonić cel, którego nie da się osiągnąć, wystarczy zmienić definicję celu na coś, co już zostało osiągnięte. Smith proponuje redefinicję AGI. Nowy, realistyczny i łatwy do zrozumienia cel to inteligencja na poziomie jego znajomego, którego nazywa “Brockiem”.

Każdy zna kogoś takiego. Brock jest prototypowym mansplainerem. Zadaj mu (lub komukolwiek w jego otoczeniu) dowolne pytanie, a on natychmiast odpowie – z wielką pewnością siebie, rozwlekle, często z prędkością 200 słów na minutę. Zamiast konkurować z Wikipedią, Altman mógłby skupić się na “Inteligencji Brocka”, w czym LLM‑y są już doskonałe: byciu nieustannie radosnym i chętnym do oferowania rad na każdy temat, z faktami czy bez. Różnica? GPT‑5 lubi wypunktowania, Brock woli chaotyczny potok słów.

Spójność? To nieistotne. Kiedy ludzie pytają o pieniądze, karierę czy miłość, często szukają prostej odpowiedzi, a nie dogłębnej analizy. Chcą, żeby ktoś podjął decyzję za nich. Nie szukają dokładności, tylko pewności siebie. Dokładnie to, co oferuje Brock. I GPT‑5.

Czy osobisty doradca AI to Brock w naszej kieszeni?

Sam Altman już przyznał, że GPT może służyć jako “kumpel AI”, oferujący porady i towarzystwo. Podobno OpenAI pracuje nad przenośnym, bezekranowym “osobistym doradcą życiowym”. Innymi słowy, nad Brockiem dostępnym 24/7. Smith z przekąsem sugeruje nazwę dla takiego urządzenia: Brock Says.

Jest tylko jeden, nie tak mały, problem. Modele LLM, nie wiedząc, co oznaczają słowa, czasami udzielają szkodliwych lub wręcz niebezpiecznych porad. Pewien mężczyzna trafił do szpitala z poważnymi problemami psychiatrycznymi po tym, jak za radą ChataGPT zastąpił sól kuchenną bromkiem sodu. Rodzice 16-latka, który popełnił samobójstwo, pozwali OpenAI, twierdząc, że chatbot dał ich synowi “przewodnik krok po kroku”, jak się zabić, włącznie z radą dotyczącą najlepszego węzła. Brock, pomimo swojej irytującej pewności siebie, nigdy nie doradziłby nikomu czegoś, co mogłoby go skrzywdzić.

Elon Musk stwierdził kiedyś, że “fundamentalną słabością cywilizacji zachodniej jest empatia”. Tytani LLM mogą wziąć sobie te słowa do serca. Osobisty doradca życiowy to szansa na ogromne przychody. Pozwy za szkody uboczne? To tylko koszt prowadzenia biznesu. Można zaczynać świętowanie nadejścia AGI. A przynajmniej jego nowej, nieco bardziej cynicznej wersji.