Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Doktor Dolittle z Doliny Krzemowej. Czy AI pozwoli nam rozmawiać ze zwierzętami?

Czy AI pozwoli nam rozmawiać ze zwierzętami jak Dr Dolittle? Technologia świetnie analizuje dane, ale naukowcy studzą emocje. To nie brak mocy obliczeniowej jest barierą.

W skrócie:

  • AI potrafi analizować wzorce w wokalizacjach zwierząt, co przyspiesza badania, ale nie tłumaczy ich znaczenia. To tylko organizacja danych, a nie ich interpretacja.
  • Prawdziwe zrozumienie wymagałoby poznania reakcji zwierzęcia na bodźce, czego AI nie potrafi zrobić – tłumaczy prof. Megan Gall, sensoryczny ekolog.
  • Kluczową barierą jest umwelt – odmienny sposób postrzegania świata przez różne gatunki. Nasza technologia jest stworzona dla ludzi i nieprzystosowana do zmysłów zwierząt.

Każdy właściciel psa przynajmniej raz zastanawiał się, o czym myśli jego pupil, gdy przechyla głowę i patrzy tymi swoimi mądrymi oczami. A co, jeśli moglibyśmy po prostu zapytać? Wraz z eksplozją możliwości sztucznej inteligencji to pytanie przestało być domeną filmów familijnych i wkroczyło na salony naukowych debat. Wizja uniwersalnego tłumacza, który łamie barierę międzygatunkową, rozpala wyobraźnię. Mamy przecież potężne modele językowe, które radzą sobie z każdym ludzkim dialektem. Dlaczego nie miałyby poradzić sobie ze szczekaniem, miauczeniem czy śpiewem ptaków? Problem w tym, że to, co bierzemy za rozmowę, wcale nią nie jest.

Weźmy na przykład Bunny, owczarka staroangielskiego, która stała się internetową sensacją, używając ponad 90 przycisków do komunikacji ze swoją właścicielką. Pies “mówi” o spacerach, jedzeniu, a nawet zadaje pytania. Wcześniej była gorylica Koko, która opanowała amerykański język migowy. Fascynujące? Owszem. Ale to nie jest autentyczna rozmowa. W obu przypadkach zwierzęta nauczyły się reagować na zewnętrzne bodźce i kojarzyć określone słowa lub gesty z nagrodą. To tresura na ekstremalnie wysokim poziomie, a nie wymiana myśli. One uczą się naszego języka – my wciąż nie rozumiemy ich.

Jak AI miało zostać cyfrowym zaklinaczem zwierząt?

Nadzieja pojawiła się wraz z rozwojem AI. Sztuczna inteligencja ma pewne niedociągnięcia w kwestiach kreatywności, ale w jednej dziedzinie jest absolutnie bezkonkurencyjna: w znajdowaniu wzorców i porządkowaniu gigantycznych zbiorów danych. I właśnie to sprawiło, że naukowcy zwrócili na nią uwagę. Zamiast spędzać lata na ręcznym odsłuchiwaniu i kategoryzowaniu ptasich treli, badacze mogą “nakarmić” algorytm tysiącami godzin nagrań, a ten w mgnieniu oka wyłapie subtelne różnice między poszczególnymi wokalizacjami. To gigantyczne ułatwienie. AI może pomóc odróżnić śpiew alarmowy od zalotnego, ale wciąż nie powie nam, co dany ptak *czuje* lub *myśli*, wydając ten dźwięk.

To trochę tak, jakby dać komuś transkrypcję rozmowy w nieznanym języku i kazać mu pogrupować słowa o podobnym brzmieniu. Zrobi to perfekcyjnie, ale nie zrozumie ani jednego zdania. AI jest na razie potężnym, ale jednak tylko statystykiem.

Dlaczego wciąż nie wiemy, o czym kłócą się wróble?

Profesor Megan Gall, dyrektor wydziału neurobiologii i zachowania w Vassar College, wskazuje na dwa fundamentalne problemy. Pierwszy to psychofizyka, czyli badanie, jak system sensoryczny organizmu reaguje na bodźce. “Nawet jeśli AI pokaże nam wzorce i informacje w różnych sygnałach, wiele rzeczy pozostaje wyzwaniem” – mówi Gall. Możemy odtworzyć ptakowi idealnie zsyntetyzowany dźwięk, który według naszych danych oznacza “niebezpieczeństwo”. Nie mamy jednak żadnej gwarancji, że ptak zinterpretuje go w ten sam sposób. Aby to wiedzieć, musielibyśmy – dosłownie – wejść do jego mózgu.

Drugą, jeszcze większą przeszkodą jest koncepcja znana jako umwelt. To niemieckie słowo oznacza unikalny dla każdego gatunku sposób postrzegania rzeczywistości. Pies jest daltonistą, ale jego węch jest do 100 000 razy czulszy od naszego. On dosłownie *wącha* świat, podczas gdy my go głównie *widzimy*. Jako ludzie, arogancko zakładamy, że wszystkie zwierzęta doświadczają tej samej rzeczywistości co my. To nieprawda. Cała nasza technologia, od mikrofonów po ekrany, jest zaprojektowana pod ludzkie zmysły. Próba komunikacji z psem za pomocą głośnika jest jak próba pokazania mu kolorowego filmu – coś do niego dotrze, ale ominie go istota przekazu.

Więc to koniec marzeń o rozmowie z kotem?

Wszystko wskazuje na to, że tak. Przynajmniej na razie. AI nie stanie się pomostem do międzygatunkowego dialogu, ponieważ problem nie leży w technologii, a w fundamentalnych różnicach biologicznych. Nie chodzi o to, by przetłumaczyć “hau” na “dzień dobry”, ale o to, by zrozumieć, czym jest “dzień dobry” w świecie zdominowanym przez zapachy. Mimo tego praca nad analizą zachowań zwierząt ma ogromny sens. Lepsze zrozumienie ich *umwelt* pomoże w projektowaniu miast, które uwzględniają trasy migracji, w skuteczniejszej ochronie gatunków i łagodzeniu konfliktów między dziką przyrodą a człowiekiem. To wysiłek, który warto podjąć. 

A tak zupełnie szczerze: czy naprawdę chcesz wiedzieć, że twój kot uważa twoją nową fryzurę za beznadziejną? Chyba jednak nie.