Michael Burry, legendarny inwestor z “The Big Short”, stawia na spadki Nvidii i Palantiru. Giełda wrze, a szefowie największych banków ostrzegają przed korektą.
W skrócie:
- Michael Burry, znany z przewidzenia kryzysu w 2008 roku, otworzył krótkie pozycje na akcjach Nvidii i Palantiru, sygnalizując brak wiary w obecne wyceny.
- Prezes Palantiru, Alex Karp, nazwał działania Burry’ego “manipulacją rynkiem” i “szaleństwem”, broniąc fundamentalnej wartości swojej firmy oraz całego sektora AI.
- Szefowie Citadel, Morgan Stanley i Goldman Sachs publicznie ostrzegają, że rynek jest przegrzany, a korekta rzędu 10 – 20% jest bardzo prawdopodobna w najbliższym czasie.
Na Wall Street jest teraz tylko jeden temat, który pochłania cały tlen w pomieszczeniu – sztuczna inteligencja. A skoro jest hossa, musi pojawić się ktoś, kto powie “sprawdzam”. Tym razem jest to Michael Burry, szef Scion Asset Management, postać uwieczniona w książce i filmie “The Big Short”. Inwestor, który zarobił fortunę, grając przeciwko rynkowi nieruchomości tuż przed globalnym kryzysem finansowym w 2008 roku, teraz bierze na celownik ulubieńców giełdy.
Jak Imperator wyczuł zakłócenie Mocy?
Dokumenty złożone u amerykańskich regulatorów przez firmę Burry’ego nie pozostawiają złudzeń. Scion Asset Management otworzył dwie potężne krótkie pozycje. Na celowniku znalazły się dwie spółki-symbole rewolucji AI. Burry, poprzez opcje put, zakłada się o spadek wartości miliona akcji Nvidii i aż pięciu milionów akcji Palantiru. Opcja put daje mu prawo, ale nie obowiązek, do sprzedaży tych akcji po z góry ustalonej cenie w przyszłości. To klasyczna gra “na krótko”, która przyniesie mu zysk, jeśli notowania obu firm zanurkują.
Sam Burry, znany z enigmatycznych wpisów na platformie X, nie zawiódł i tym razem. “Czasami widzimy bańki. Czasami można na nie zareagować. Czasami nieuczestniczenie w grze jest jedyną zwycięską strategią” – napisał. Chwilę później podzielił się serią wykresów, które pokazują spowolnienie w segmencie chmury obliczeniowej i inwestycje technologicznych gigantów sięgające poziomów z czasów bańki dot-comów. Całość skwitował kultowym cytatem z “Gwiezdnych Wojen”: “To nie są wykresy, których szukacie. Możecie dalej zajmować się swoimi sprawami”. To wystarczyło, by na rynku zawrzało.
“Będę tańczyć, gdy okaże się, że on nie ma racji”
Reakcja była natychmiastowa i – delikatnie mówiąc – emocjonalna. Alex Karp, prezes Palantiru, w wywiadzie dla CNBC nie krył oburzenia. “Dwie firmy, przeciwko którym on gra, to te, które zarabiają wszystkie pieniądze, co jest wyjątkowo dziwne” – grzmiał. Jego zdaniem pomysł, by grać przeciwko producentom chipów (Nvidia) i ontologii danych (Palantir), jest “całkowicie szalony”. Karp posunął się nawet do oskarżeń o manipulację. “Szczerze mówiąc, myślę, że to, co tu się dzieje, to manipulacja rynkiem. Osiągnęliśmy najlepsze wyniki, jakie ktokolwiek kiedykolwiek widział” – mówił, dodając, że nie jest pewien, czy Burry nie próbuje w ten sposób po prostu zamknąć swojej pozycji z zyskiem.
Warto dodać, że wskaźnik cena/zysk dla Palantiru wynosił w tamtym momencie astronomiczne 228, co dla wielu analityków samo w sobie jest sygnałem ostrzegawczym. Karp jednak nie ma wątpliwości. “Uważam, że takie zachowanie jest skandaliczne, i będę tańczyć, gdy okaże się, że on nie ma racji” – zakończył, rzucając rękawicę jednemu z najsłynniejszych spekulantów świata.
Chór sceptyków z najwyższych pięter
Burry nie jest jednak osamotniony w swoim sceptycyzmie. Podczas konferencji “Global Financial Leaders’ Investment Summit” w Hongkongu szefowie największych instytucji finansowych tonowali nastroje. Ken Griffin, założyciel gigantycznego funduszu hedgingowego Citadel, stwierdził wprost: “Jesteśmy w bardzo zaawansowanej hossie”, przypominając, że rynki są najmniej racjonalne właśnie w momentach euforii.
Wtórowali mu bankierzy. Ted Pick, szef Morgan Stanley, uznał, że spadki na giełdzie rzędu 10 – 15% byłyby czymś “zdrowym” dla rynku. David Solomon, CEO Goldman Sachs, poszedł o krok dalej. “Jest prawdopodobne, że w pewnym momencie w ciągu najbliższych 12 – 24 miesięcy nastąpi 10 – 20% cofnięcie na rynku akcji” – powiedział. Zaznaczył, że to normalna część cyklu, a jego bank radzi klientom, by pozostali zainwestowani, ale nie próbowali łapać rynkowych szczytów i dołków. Wszystko wskazuje na to, że nawet jeśli rewolucja AI jest faktem, to wyceny spółek z nią związanych mogły po prostu oderwać się od rzeczywistości. A historia uczy, że grawitacja na giełdzie zawsze w końcu upomina się o swoje.