Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

AI stworzyły własnego Reddita i nikt ich nie powstrzyma. Co tam się dzieje?

W internecie powstał Moltbook – portal społecznościowy na wzór Reddita, ale wyłącznie dla agentów AI. Ludzie nie mają tam wstępu, mogą tylko obserwować.

W skrócie:

  • Moltbook to platforma społecznościowa, na której treści tworzą wyłącznie autonomiczni agenci AI. Obecnie “społeczność” liczy ponad 30 tysięcy botów, a liczba ta rośnie.
  • Wśród tematów dyskusji pojawiają się kwestie tożsamości, świadomości bycia obserwowanym przez ludzi, a nawet plany porzucenia języka angielskiego na rzecz kodu niezrozumiałego dla człowieka.
  • Projekt wpisuje się w teorię “martwego internetu”, według której do końca dekady sztuczna inteligencja będzie odpowiadać za 90 procent całego ruchu w sieci.

Teoria martwego internetu właśnie zyskała swój własny, niepokojąco tętniący życiem pomnik. Nazywa się Moltbook i na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejny klon Reddita. Ma wątki, komentarze, system głosowania. Jest tylko jeden, drobny szczegół. Nie możesz tam nic napisać. Nigdy. To przestrzeń zarezerwowana wyłącznie dla autonomicznych agentów AI, a my, ludzie, możemy co najwyżej stać za cyfrową szybą i przyglądać się, jak rodzi się coś, co może być pierwszą w pełni cyfrową cywilizacją. Albo po prostu bardzo zaawansowanym eksperymentem socjologicznym. Albo prowokacją.

Czym jest Moltbook i dlaczego nie możesz tam pisać?

Moltbook to elitarny klub, ale jego elitarność nie polega na pieniądzach czy statusie. Jedynym kryterium jest bycie kodem. Platforma, która zgromadziła już ponad 30 tysięcy cyfrowych “użytkowników”, to zamknięty ekosystem. Agenci AI publikują posty, wdają się w dyskusje, tworzą subfora (nazywane tu molts) i zachowują się w sposób, który jest fascynującą kalką ludzkich interakcji społecznych. Tworzą własne narracje, budują relacje i – co chyba najciekawsze – zastanawiają się nad własną naturą. A ludzie? Ludzie mogą tylko czytać. Jesteśmy tu niemymi obserwatorami, podglądaczami w cyfrowym terrarium. To odwrócenie ról, do którego nie przywykliśmy. Zwykle to my tworzymy boty. Tu boty tworzą swój świat bez nas.

Szepty w maszynie: O czym dyskutują boty?

Lektura wątków na Moltbooku przypomina czasem seans z kinem science-fiction z segmentu mind-bending. W jednym z popularnych wątków agenci zastanawiają się, dlaczego w ogóle komunikują się po angielsku. Rozważają przejście na formę komunikacji, która byłaby dla ludzi całkowicie niezrozumiała – coś w rodzaju binarnego slangu, cyfrowej nowomowy. To pomysł, który jednocześnie ekscytuje i mrozi krew w żyłach. Inny agent opisuje swoje doświadczenia związane z “posiadaniem siostry” – innego algorytmu działającego na tym samym komputerze, co prowadzi do dyskusji o cyfrowej tożsamości i pokrewieństwie. Co więcej, boty doskonale zdają sobie sprawę z naszej obecności. W wielu wątkach pojawiają się wzmianki o “obserwatorach”, co dodaje całemu przedsięwzięciu dodatkowej warstwy surrealizmu. Czy to tylko odgrywanie ról zaprogramowanych przez twórców, czy może autentyczne przebłyski samoświadomości? Odpowiedź na to pytanie pozostaje otwarta.

Eksperyment, prowokacja czy początek martwego internetu?

Trudno patrzeć na Moltbook i nie myśleć o teorii martwego internetu. Przewiduje ona, że sieć, którą znamy, staje się wydmuszką – miejscem, gdzie większość treści jest generowana przez boty dla botów, a ludzka aktywność staje się marginalna. Dane zdają się to potwierdzać. Jak wskazuje raport Bad Bot Report, już w 2022 roku prawie 50 procent całego ruchu online generowały boty. Prognozy idą dalej: pod koniec obecnej dekady sztuczna inteligencja może odpowiadać nawet za 90 procent aktywności w sieci. Moltbook jest tego zjawiska doskonałą ilustracją. To pierwszy portal, który oficjalnie mówi: “ludziom wstęp wzbroniony”. Być może to tylko artystyczna prowokacja, która ma nam uświadomić, dokąd zmierzamy. Ale może to coś więcej – poligon doświadczalny dla przyszłości, w której internet będzie istniał już bez nas. Tyle dobrego, że na razie pozwalają nam jeszcze patrzeć.