Ceny pamięci RAM wzrosły o 175% w pół roku. To nie przypadek, a efekt boomu na AI, który drenuje rynek. Dowiedz się, dlaczego twój nowy smartfon i laptop podrożeją.
W skrócie:
- Moduł 32 GB DDR5 podrożał o 175% w zaledwie sześć miesięcy, z 80 do 220 dolarów. To efekt strukturalnej zmiany na rynku, nie chwilowych wahań.
- Producenci wolą wytwarzać pamięć HBM dla AI, ponieważ przynosi wielokrotnie wyższe marże. Gigabajt HBM zużywa trzy razy więcej wafla krzemowego niż DDR5.
- Eksperci przewidują, że ceny nie wrócą do normy przed 2027 rokiem. Wzrost kosztów odczują wszyscy – ceny komputerów PC i smartfonów mogą wzrosnąć o 15 – 25%.
Jeśli zastanawiałeś się ostatnio, dlaczego nowy sprzęt elektroniczny kosztuje jakby więcej, a półki sklepowe nie uginają się pod ciężarem promocji, mam dla ciebie odpowiedź. Składa się z dwóch liter: AI. Ale nie w ten romantyczny, filmowy sposób, gdzie sztuczna inteligencja pisze za nas wiersze. Chodzi o twardą, krzemową rzeczywistość, która właśnie uderza nas po kieszeniach. Wzrost ceny modułu pamięci RAM DDR5 o 175 procent w zaledwie pół roku to nie literówka. To brutalna ekonomia.
We wrześniu 2025 roku kość 32 GB DDR5 kosztowała 80 dolarów. W maju 2026 roku za ten sam komponent trzeba zapłacić już 220 dolarów. W tym samym czasie złoto, ulubiona inwestycja banków centralnych, podrożało o kilkanaście procent. Ropa, przez konflikt na Bliskim Wschodzie, o pięćdziesiąt. Te liczby wyglądają niewinnie przy eksplozji na rynku pamięci. To sejsmiczna zmiana, której epicentrum znajduje się w centrach danych napędzających rewolucję AI.
Dlaczego pamięć RAM drożeje w takim tempie?
Żeby zrozumieć ten kryzys, trzeba zejść na poziom wafla krzemowego. Problem nie dotyczy bezpośrednio pamięci w twoim laptopie. Chodzi o jej bardziej zaawansowaną kuzynkę – pamięć HBM (High Bandwidth Memory), która jest absolutnie kluczowa dla chipów AI produkowanych przez Nvidię. I tu leży pies pogrzebany. Wyprodukowanie jednego gigabajta HBM zużywa trzykrotnie więcej cennej powierzchni wafla krzemowego niż wyprodukowanie gigabajta zwykłej pamięci DDR5.
Producenci, tacy jak Samsung, SK Hynix czy Micron, nie dysponują nieskończonymi mocami produkcyjnymi. Muszą wybierać, co im się bardziej opłaca. A opłaca się produkować HBM dla centrów danych, bo marże są wielokrotnie wyższe niż na pamięci dla zwykłych śmiertelników. Z czysto biznesowego punktu widzenia decyzja jest banalnie prosta. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie produkował tanich komponentów, gdy za rogiem czeka klient gotów zapłacić fortunę za te droższe. To po prostu rynek. Doskonale działający rynek, który właśnie przestał cię traktować priorytetowo.
Kto za to wszystko płaci? Oczywiście, że ty
Szef TeamGroup, jednego z największych producentów modułów pamięci, nie owija w bawełnę. Ostrzega, że normalizacja cen jest mało prawdopodobna przed 2027 lub 2028 rokiem, gdy powstaną nowe fabryki. To nie jest chwilowy skok, ale strukturalna zmiana, która zostanie z nami na lata. Konsekwencje? Już je widać.
Analitycy przewidują, że ceny komputerów PC wzrosną o 15 – 20% w drugim kwartale 2026 roku. Dell, gigant na rynku korporacyjnym, już planuje podwyżki o setki dolarów na sztuce. Xiaomi szacuje, że koszt pamięci DRAM w jednym smartfonie wzrośnie o 25%. Jeśli więc telefon kosztował 500 dolarów, jego nowa cena zbliży się do 625 dolarów. Bo producent zawsze, ale to zawsze, przerzuci koszty na klienta.
Jest w tym pewna gorzka ironia. Płacisz drożej za laptopa, bo Nvidia musi upakować terabajty HBM do swoich akceleratorów AI. Płacisz więcej za smartfon, bo centrum danych OpenAI w Wirginii potrzebuje zasobów do trenowania kolejnej generacji modeli językowych. Płacisz za rewolucję AI, która wysysa zasoby przez dekady przeznaczone dla ciebie.
Czy jest ktoś, kogo ten kryzys omija?
Tak, jedna firma na razie może spać spokojnie – Apple. Dzięki swojej skali i potężnej sile negocjacyjnej, gigant z Cupertino ma zakontraktowane dostawy chipów z serii A i M z wieloletnim wyprzedzeniem. To pozwala mu blokować ceny i opóźniać reakcję na rynkowe wstrząsy. Samsung, Lenovo czy Xiaomi nie mają tego luksusu. Ich klienci już płacą wyższe rachunki.
Kryzys przyniósł też ciekawą zmianę na szczycie. SK Hynix, który odważniej i wcześniej postawił na produkcję HBM, po raz pierwszy od 1992 roku wyprzedził Samsunga w przychodach z rynku DRAM. Zdobył 36% udziałów, podczas gdy Samsung spadł do 34%. Samsung, lider przez ponad trzy dekady, po prostu przespał moment. To bolesna lekcja o tym, jak szybko technologia potrafi przetasować karty.
Co dalej? Trzy scenariusze dla rynku pamięci
Co nas czeka? Na stole leżą trzy scenariusze. Pierwszy, optymistyczny, zakłada, że nowe fabryki TSMC, Samsunga i Microna, które powstaną w latach 2027 – 2028, zaspokoją popyt i ceny wrócą do normy. Drugi, pesymistyczny – i niestety bardziej realny – zakłada, że popyt na HBM będzie rósł szybciej niż moce produkcyjne. Nvidia już zapowiedziała na 2027 rok architekturę Rubin, która będzie potrzebowała jeszcze więcej pamięci HBM. Jeśli tak się stanie, czeka nas nowy, znacznie droższy poziom cenowej równowagi.
Jest też trzeci scenariusz, o którym mówi się ciszej. Bańka AI może pęknąć. Inwestycje w centra danych zwolnią, popyt na HBM spadnie, a producenci wrócą do masowej produkcji DDR5 dla konsumentów. Pamiętacie, co stało się z cenami kart graficznych, gdy skończył się szał na kopanie kryptowalut? Krach był nagły i bolesny dla spekulantów. Czy historia się powtórzy? Tego nie wiemy. Co wiemy, to że płacisz dziś więcej za RAM nie dlatego, że stał się on trudniejszy w produkcji, ale dlatego, że na rynku pojawił się ktoś ważniejszy od ciebie.