Wielkie media, w tym The New York Times, blokują Internet Archive w obronie przed AI. To cios w Wayback Machine, kluczowe narzędzie dla dziennikarzy i badaczy.
W skrócie:
- Co najmniej 23 duże serwisy informacyjne, w tym The New York Times i The Guardian, blokują crawlera Internet Archive, uniemożliwiając archiwizację ich treści.
- Blokada jest efektem ubocznym wojny z firmami AI – wydawcy boją się, że ich materiały, zarchiwizowane w Wayback Machine, posłużą do trenowania modeli językowych bez zgody.
- Decyzja uderza w dziennikarzy, naukowców i system prawny, którzy używali archiwum do weryfikacji faktów, śledzenia zmian i jako materiału dowodowego w sądach.
Istniało kiedyś takie romantyczne przekonanie, że internet nie zapomina. Że wszystko, co raz trafiło do sieci, zostaje w niej na zawsze, zapisane w cyfrowym bursztynie. Tę wiarę przez dekady podtrzymywało Internet Archive i jego najsłynniejsze dziecko – Wayback Machine, pozwalające cofnąć się w czasie i zobaczyć, jak dana strona wyglądała miesiąc, rok czy dekadę temu. Cóż, ta epoka właśnie dobiega końca. A przynajmniej zaczyna się poważnie chwiać. Coraz więcej medialnych gigantów zamyka swoje drzwi dla archiwistów, a my tracimy dostęp do historii, która tworzy się na naszych oczach.
Jak wojna z AI doprowadziła do cenzury historii?
Sprawa jest bardziej złożona niż zwykłe “nie, bo nie”. U podstaw tej decyzji leży strach. Paniczny strach wydawców przed generatywną sztuczną inteligencją, która pożera treści z internetu, by trenować swoje modele. Redakcje, takie jak The New York Times, USA Today czy The Guardian, od dawna blokują boty (zwane crawlerami) firm pokroju OpenAI, by uniemożliwić im darmowe wykorzystywanie ich artykułów. Problem w tym, że boty AI znalazły sprytne obejście. Jeśli nie mogą pobrać artykułu bezpośrednio ze strony wydawcy, idą tam, gdzie jego kopia na pewno się znajduje – do Wayback Machine.
Wydawcy zrozumieli, że Internet Archive, dotąd postrzegane jako neutralny strażnik sieciowej pamięci, stało się tylną furtką dla technologicznych gigantów. Z ich perspektywy sprawa jest prosta: skoro nie mogą kontrolować, kto korzysta z kopii w archiwum, muszą uniemożliwić jej tworzenie. Dlatego blokują robota ia_archiver, należącego do Internet Archive. Z danych firmy analitycznej Originality AI, na które powołuje się magazyn Wired, wynika, że zrobiły to już co najmniej 23 duże serwisy informacyjne. A to prawdopodobnie dopiero początek.
Rykoszet, który rani nas wszystkich
Przedstawiciele mediów tłumaczą, że ich działania nie są wymierzone bezpośrednio w szczytną misję archiwizacji sieci. To – jak twierdzą – jedynie strategia obronna. Trudno jednak nie dostrzec w tym pewnej ironii. Te same redakcje, które dziś odcinają się od archiwum, przez lata same z niego korzystały, linkując w swoich artykułach do zarchiwizowanych stron jako dowodów czy źródeł. To trochę tak, jakby spalić publiczną bibliotekę, bo ktoś może w niej skserować książkę bez pozwolenia.
Na decyzję mediów spadła fala krytyki. Organizacje takie jak Electronic Frontier Foundation czy Fight for the Future zebrały ponad sto podpisów dziennikarzy, którzy protestują przeciwko blokadzie. Podkreślają oni, że Wayback Machine to jedno z niewielu narzędzi pozwalających śledzić, jak zmieniały się publikacje, weryfikować cytaty polityków i demaskować dezinformację. Bez niego praca dziennikarza śledczego staje się o wiele trudniejsza. W końcu jak udowodnić, że ktoś potajemnie zmienił treść artykułu, skoro nie ma dostępu do jego poprzednich wersji?
Jak wygląda przyszłość internetu z amnezją?
Znaczenie Wayback Machine wykracza daleko poza newsroomy. Zarchiwizowane strony internetowe od lat służą jako dowody w postępowaniach sądowych. Naukowcy używają ich do analizy zmian społecznych, ewolucji języka czy dyskursu politycznego. W ciągu niemal 30 lat działalności Internet Archive zgromadziło ponad bilion (tak, bilion!) kopii stron internetowych, tworząc repozytorium wiedzy, jakiego ludzkość nigdy wcześniej nie miała.
Każda blokada to wyrwa w tej niezwykłej kronice. Stopniowo osłabia ona spójność zbioru i utrudnia odtwarzanie kontekstu wydarzeń. Kierownictwo Internet Archive zapewnia, że prowadzi rozmowy z wydawcami, ale rosnąca lista blokad nie napawa optymizmem. Stoimy u progu nowej ery – internetu, który na nasze życzenie zaczyna cierpieć na amnezję. Pytanie brzmi, czy w walce o ochronę własności intelektualnej nie poświęcamy czegoś znacznie cenniejszego: naszej wspólnej, cyfrowej pamięci.