Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec z zakupami w ChatGPT. OpenAI przyznaje się do porażki i zmienia strategię

Plany OpenAI na e‑commerce w ChatGPT spaliły na panewce. Firma rezygnuje z funkcji bezpośrednich zakupów, bo nikt z niej nie korzystał. Oto nowy plan.

W skrócie:

  • OpenAI wycofuje się z rozwoju funkcji “Instant Checkout”, która pozwalała na finalizowanie transakcji bezpośrednio w interfejsie ChatGPT.
  • Powodem zmiany jest znikome zainteresowanie użytkowników – chatbot nie stał się dla nich narzędziem do robienia zakupów, co potwierdzają pierwsze dane.
  • Zamiast portalu e‑commerce, ChatGPT ma teraz stać się zaawansowanym asystentem do odkrywania produktów i wspierania decyzji zakupowych.

Miało być pięknie. Użytkownik rozmawia z chatbotem o swoich potrzebach, a ten – niczym najlepszy sprzedawca – nie tylko doradza, ale od razu pozwala wrzucić produkt do koszyka i zapłacić. Bez opuszczania okna czatu. Taką wizję roztaczało OpenAI, gdy w zeszłym roku uruchamiało funkcje zakupowe w ChatGPT. We wrześniu ruszył nawet projekt Instant Checkout, czyli natychmiastowe płatności. Dziś wiemy, że ten eksperyment zakończył się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Firma po cichu przyznała, że pomysł nie chwycił i czas na radykalną zmianę kursu.

Dlaczego nikt nie chciał kupować przez ChatGPT?

Odpowiedź jest brutalnie prosta: bo ludzie nie traktują chatbota jak sklepu. To narzędzie do szukania informacji, pisania maili, programowania, a czasem do zabawy. Ale nie do wydawania pieniędzy. Jak donoszą źródła, z którymi rozmawiał serwis The Information, użytkownicy “po prostu nie używali chatbota do faktycznego dokonywania zakupów”. Październikowe badanie ruchu z ChatGPT do serwisów e‑commerce tylko to potwierdziło – pieniędzy z tego było jak na lekarstwo.

OpenAI w oficjalnym komunikacie ubrało to w bardziej korporacyjne słowa. “Stwierdziliśmy, że początkowa wersja Instant Checkout nie oferowała poziomu elastyczności, do którego dążymy” – napisano na blogu. To dyplomatyczny sposób, by powiedzieć: “próbowaliśmy, ale nikt tego nie chciał”. Zamiast pchać się w ślepą uliczkę, firma postanowiła skupić swoje wysiłki na czymś, co użytkownicy już robią – na odkrywaniu produktów. Sprzedawcy, przynajmniej na razie, będą mogli nadal korzystać z własnych aplikacji wewnątrz ChatGPT, ale cały proces finalizacji zakupu przeniesie się na ich strony internetowe.

Jaki jest plan B? Zamiast sklepu, inteligentny doradca

Skoro ChatGPT nie zostanie drugim Amazonem, to kim będzie? Nowa strategia zakłada przekształcenie go w scentralizowane centrum informacji o produktach. Wszechwiedzącego asystenta, który pomoże nam podjąć najlepszą decyzję. Zamiast przycisku “Kup teraz”, dostaniemy narzędzie do dogłębnej analizy. OpenAI zapowiada, że chatbot będzie teraz dostarczał znacznie bardziej szczegółowe informacje o produktach – pokaże zdjęcia w widoku “side-by-side”, porówna ceny, funkcje, a nawet przeanalizuje recenzje.

Całość ma być napędzana przez Agentic Commerce Protocol (ACP). To otwarty standard dla e‑commerce, który OpenAI rozwija wspólnie z gigantem fintechowym, firmą Stripe. Protokół wykorzystuje dane dostarczane przez sprzedawców, którzy zdecydują się na udział w programie. W praktyce oznacza to, że ChatGPT nie będzie już próbował zastąpić sklepów, ale stanie się potężną warstwą pośredniczącą – inteligentnym filtrem między konsumentem a rynkiem. To znacznie rozsądniejsza i, co ważniejsze, bardziej realistyczna strategia.

Co to oznacza dla rynku e‑commerce i dla nas?

Ta zmiana to coś więcej niż tylko firmowa korekta kursu. To sygnał dla całej branży. Okazuje się, że sama technologia konwersacyjna nie wystarczy, by zmienić głęboko zakorzenione nawyki zakupowe. Ufamy sprawdzonym platformom, lubimy widzieć produkt na własne oczy (nawet na ekranie), a proces płatności chcemy mieć pod pełną kontrolą. OpenAI boleśnie się o tym przekonało. Ich porażka to cenna lekcja dla każdego, kto myśli, że AI w magiczny sposób rozwiąże każdy problem.

Dla nas, konsumentów, ta zmiana może okazać się korzystna. Zamiast kolejnego pośrednika, który chce naszej prowizji, dostaniemy narzędzie, które (przynajmniej w teorii) ma nam pomóc mądrze wybrać. Jeśli OpenAI zrealizuje swoje obietnice, zakupy online mogą stać się bardziej świadome. Czy to nie brzmi lepiej niż kolejna próba wciśnięcia nam czegoś przez chatbota? Czas pokaże, czy plan B wypali, ale jedno jest pewne – jest o wiele bardziej sensowny niż plan A.