Razer kończy z gadżetami i wchodzi w dorosłą AI. Asystentka AVA, znana z hologramu, staje się inteligentnym systemem, który zintegruje się z twoim PC.
W skrócie:
- Razer przekształca asystentkę AVA z holograficznego gadżetu w zaawansowany system AI, który będzie zarządzał zadaniami lokalnie lub w chmurze, by zoptymalizować wydajność.
- Nowa AVA zintegruje się z aplikacjami takimi jak Spotify i komunikatorami, a także będzie potrafiła zlecać zadania innym asystentom na komputerze użytkownika.
- Firma zaprezentowała też narzędzia AI dla deweloperów, w tym system do automatycznego testowania gier i wyszukiwania błędów w kodzie oraz platformę ułatwiającą implementację efektów haptycznych.
Pamiętacie projekt AVA? Jeszcze w 2025 roku wydawał się jednym z tych uroczych, ale nieco zbędnych gadżetów. Holograficzna asystentka w formie dziewczyny z anime, która mieszka na twoim biurku. Pomysł chwycił, bo miał w sobie ten specyficzny, “razerowy” pazur. Ale na tegorocznej konferencji GDC firma pokazała, że to był dopiero prolog. Producent gamingowych akcesoriów wchodzi w oprogramowanie z ambicjami, które wykraczają daleko poza świecące klawiatury. AVA ewoluuje z zabawki w mózg operacyjny, który ma ambicję stać się czymś w rodzaju gamingowego J.A.R.V.I.S.-a.
Jak działa nowa, mądrzejsza AVA?
Sercem odmienionej asystentki jest Razer Inference Control Plane – system, który brzmi skomplikowanie, ale jego idea jest prosta i genialna. AVA sama zdecyduje, czy przetworzyć polecenie na zasobach twojego komputera, czy wysłać je do chmury. Dzięki temu proste zadania nie będą niepotrzebnie obciążać łącza, a te bardziej złożone nie zamulą maszyny w trakcie rozgrywki. To inteligentne zarządzanie zasobami, które odróżnia ją od większości asystentów działających wyłącznie online.
To jednak nie wszystko. Razer intensywnie pracuje nad integracją z zewnętrznymi aplikacjami. AVA ma nie tylko reagować na komendy głosowe, ale też rozumieć kontekst tego, co robisz na komputerze. Uruchomi twoją ulubioną playlistę na Spotify, gdy odpalisz grę, albo wyciszy powiadomienia z komunikatora, gdy wejdziesz do meczu. Co więcej, jeśli na twoim urządzeniu działa inny asystent, AVA będzie potrafiła “zlecić” mu zadanie, działając jak nadrzędny koordynator. Pierwsza wersja nowej platformy trafi do użytkowników zapisanych w aplikacji Razer Cortex już w drugim kwartale tego roku.
AI, która odwali brudną robotę za deweloperów
Razer nie skupia się wyłącznie na graczach. Podczas GDC firma pokazała coś, co może realnie zmienić pracę tysięcy studiów deweloperskich. Mowa o Razer QA Companion-AI, czyli asystencie do kontroli jakości. Wyobraź sobie bota, który potrafi samodzielnie testować grę, tropić błędy w kodzie i, co najważniejsze, robić to bez potrzeby instalowania jakichkolwiek dodatkowych wtyczek w projekcie.
Gdy AI znajdzie błąd, nie wysyła jedynie suchego logu. System automatycznie generuje szczegółowy raport, dołącza do niego nagranie wideo pokazujące problem i tworzy instrukcję, jak krok po kroku go odtworzyć. To gigantyczna oszczędność czasu dla testerów, którzy nie muszą już ręcznie powtarzać setek monotonnych czynności. Narzędzie potrafi nawet implementować własne boty, które symulują zachowania graczy, by testować grę w bardziej realistycznych warunkach. To już nie jest asystent. To wirtualny członek zespołu QA.
Czy poczujemy gry na nowym poziomie?
Na dokładkę Razer zaprezentował Razer Adaptive Immersive Experience. To platforma, która ma ułatwić deweloperom wdrażanie zaawansowanych efektów haptycznych i świetlnych. Zamiast pisać skomplikowany kod od zera, twórcy gier otrzymają gotowe narzędzia do integracji z całym ekosystemem Razera: wibracjami Sensa HD Haptics, podświetleniem Chroma RGB i dźwiękiem przestrzennym THX Spatial Audio+.
Rozwiązanie ma być gotowe do użycia w najpopularniejszych silnikach – Unity i Unreal Engine – oraz zintegrowane z systemem dźwiękowym Wwise. Pierwsze gry wykorzystujące tę technologię mają pojawić się jeszcze w tym miesiącu. Wygląda na to, że Razer chce, abyśmy nie tylko widzieli i słyszeli gry, ale dosłownie je czuli. To logiczny krok dla firmy, która zbudowała swoje imperium na peryferiach, a teraz chce wejść do samego serca cyfrowej rozrywki – jej kodu i oprogramowania.