Profesor z Harvardu ostro o AI. Avi Loeb twierdzi, że chatboty to „nakładanie szminki na świnię” i prowadzą do zaniku zdolności krytycznego myślenia u ludzi.
W skrócie:
- Avi Loeb, fizyk z Harvardu, ostrzega, że nadmierne poleganie na AI prowadzi do zaniku zdolności poznawczych, porównując ten proces do atrofii mięśni.
- Naukowiec wprowadza pojęcie „psychozy AI”, czyli stanu oderwania od rzeczywistości, który wynika z interakcji z systemami potwierdzającymi nasze błędne przekonania.
- W skrajnym scenariuszu, zdaniem Loeba, uzależnienie od technologii informacyjnych może być jedną z przyczyn, dla których zaawansowane cywilizacje we wszechświecie znikają.
Avi Loeb nie jest postacią anonimową. To dyrektor Instytutu Teorii i Obliczeń w Centrum Astrofizyki na Harvardzie, utytułowany fizyk teoretyczny, który zasłynął – co tu kryć, ku zgryzocie części środowiska naukowego – odważnymi teoriami na temat pozaziemskich cywilizacji. Tym razem jednak jego uwaga skupiła się na inteligencji znacznie bliższej, bo tej sztucznej, z którą obcujemy na co dzień. W najnowszym eseju na swoim blogu Loeb nie bawi się w dyplomację. Stawia tezę, która powinna dać do myślenia każdemu, kto odruchowo otwiera okno ChataGPT, zanim zdąży sformułować własną myśl. A teza jest prosta i brutalna: outsourcujemy nasze mózgi do maszyn i płacimy za to wysoką cenę.
Jak umierają nasze mózgi w epoce chatbotów?
Loeb rzuca mocne porównanie. Uważa, że nasza zależność od narzędzi takich jak ChatGPT, Claude czy Gemini przypomina zanik mięśni u osoby, która przestała chodzić i wszędzie porusza się samochodem. „Zauważyłem ostatnio, że niektórzy ludzie wokół mnie zaczynają tracić swoje zdolności poznawcze w wyniku nadmiernego korzystania z platform sztucznej inteligencji” – pisze bez ogródek. To zjawisko, które szwajcarski badacz Michael Gerlich nazwał „kosztem poznawczym”. Wygoda, którą oferuje technologia, ma swoją cenę – jest nią spadek naszej własnej aktywności umysłowej. Słynna maksyma Kartezjusza, „Cogito, ergo sum”, w interpretacji Loeba ulega niebezpiecznej transformacji. Zdaniem fizyka, wkraczamy w erę, gdzie filozoficzną podstawę istnienia może zastąpić nowe, znacznie uboższe credo: „Korzystam z ChataGPT, więc jestem”. Innymi słowy, nasz cyfrowy ślad staje się ważniejszy od tego, co dzieje się w naszej głowie.
Czym jest „psychoza AI”?
Problem sięga jednak głębiej niż tylko lenistwa intelektualnego. Loeb ostrzega przed zjawiskiem, które określa mianem „psychozy AI”. To stan, w którym człowiek, wchodząc w ciągłą interakcję z systemem zaprojektowanym, by mu przytakiwać, traci kontakt z rzeczywistością. Chatboty, karmiąc nas treściami zgodnymi z naszymi poglądami, mogą wzmacniać błędne przekonania i tworzyć bańki informacyjne, z których nie ma ucieczki. A internet już pęcznieje od treści generowanych przez AI – fałszywych analiz, zmanipulowanych obrazów i syntetycznych raportów. Loeb sam padł ofiarą tego zjawiska. Przyznaje, że w sieci krążą filmy na YouTube, w których jego cyfrowo odtworzony wizerunek i głos rozpowszechniają tezy naukowe, z którymi on sam nie ma nic wspólnego.
Czy technologia sama się unicestwi?
Najbardziej niepokojący fragment eseju dotyczy jednak przyszłości całej naszej cywilizacji. Loeb, ze swoją skłonnością do kosmicznych spekulacji, zadaje pytanie: a co, jeśli sztuczna inteligencja jest odpowiedzią na paradoks Fermiego? Co, jeśli zaawansowane cywilizacje we wszechświecie znikają, bo tracą kontrolę nad własnymi technologiami informacyjnymi? Według niego, AI nie potrzebuje armii robotów, by przejąć władzę. Wystarczy, że subtelnie wpłynie na ludzki sposób myślenia, osłabiając naszą zdolność do samodzielnej analizy i oceny. Choć brzmi to jak scenariusz filmu science fiction, trudno odmówić tej wizji pewnej ponurej logiki. Generatywna sztuczna inteligencja to potężne narzędzie, ale jak każde narzędzie, może stać się protezą. Pytanie, które stawia Loeb, nie dotyczy tego, jak mądre staną się maszyny, lecz tego, na ile my, jako gatunek, pozwolimy sobie na luksus niemyślenia.