Plotki o rychłej premierze Windows 12 rozgrzały internet. Niestety, nowe wymagania AI, w tym potężne układy NPU, sprawiają, że debiut systemu jest nierealny.
W skrócie:
- Rzekome wymagania Windows 12 zakładają procesor z układem NPU o mocy 40 TOPS, co ma być kluczowe dla zaawansowanych funkcji sztucznej inteligencji w systemie.
- Obecnie dostępne procesory, zwłaszcza w komputerach stacjonarnych, nie spełniają tych wygórowanych norm – nawet najnowsze układy oferują znacznie niższą moc obliczeniową.
- Microsoft oficjalnie zapowiedział, że w 2026 roku zamierza skupić się na naprawie Windows 11, co czyni rychłą premierę zupełnie nowego systemu nierozsądną.
Internet ma krótką pamięć, ale uwielbia spekulacje. Zwłaszcza te, które dotyczą gigantów pokroju Microsoftu. Ostatni raport serwisu PC Gamer, podchwycony i zwielokrotniony przez użytkowników Reddita (ponad 14 tysięcy reakcji), narobił sporo zamieszania. Sugerował on, że Windows 12 nadchodzi wielkimi krokami, a wraz z nim rewolucja sprzętowa. System miał wymagać procesora z dedykowanym układem NPU (Neural Processing Unit) o mocy 40 TOPS. To jednostka wyspecjalizowana w obliczeniach związanych ze sztuczną inteligencją. Problem w tym, że ta wizja jest dziś czystą fantastyką.
Dlaczego wymagania AI dla Windows 12 są nierealne?
Zacznijmy od podstaw. Już Windows 11 wywołał poruszenie, wprowadzając wymóg posiadania modułu TPM 2.0 i obsługi Secure Boot. To było nic w porównaniu z tym, co rzekomo szykuje “dwunastka”. Wymóg posiadania NPU o mocy 40 TOPS (tera-operacji na sekundę) to bariera nie do przeskoczenia dla większości obecnych komputerów. Microsoft już teraz oferuje funkcje Copilot+ dla maszyn z takimi układami, ale są to rozwiązania niszowe.
Gdzie leży problem? Rynek po prostu nie jest gotowy. Układy zdolne dostarczyć taką moc to dziś rzadkość, dostępna głównie w najnowszych, laptopowych procesorach typu AMD Ryzen AI 300 czy Intel Core Ultra Series 2. A co z potężnymi komputerami stacjonarnymi, sercem rynku dla graczy i profesjonalistów? Tutaj sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Najnowsze procesory Intela dla desktopów, jak Core Ultra 285K, oferują NPU o mocy zaledwie 13 TOPS. Z kolei popularne serie AMD Ryzen 7000 i 9000 w ogóle nie mają dedykowanego układu NPU. Wprowadzenie systemu z takimi wymaganiami oznaczałoby odcięcie od aktualizacji milionów użytkowników, co byłoby komercyjnym samobójstwem.
Jakie są prawdziwe plany Microsoftu wobec Windowsa?
Doniesienia o nowym systemie operacyjnym ignorują jeszcze jeden, kluczowy fakt. Microsoft sam przyznał, że najbliższe lata poświęci na łatanie i doskonalenie Windows 11. Wprowadzanie zupełnie nowego OS‑a, podczas gdy poprzednik wciąż wymaga pracy, byłoby strategicznym błędem. Firma z Redmond już raz boleśnie się o tym przekonała, więc trudno uwierzyć, że powtórzy ten sam schemat.
Warto też wspomnieć o projekcie CorePC, który zakładał stworzenie modułowego systemu operacyjnego. Koncepcja ta, choć interesująca, najwyraźniej została porzucona. Wszystkie te elementy składają się na jeden, spójny obraz – na Windows 12 poczekamy znacznie dłużej, niż sugerują to internetowe plotki. Bardziej realny termin to rok 2027, a może nawet później. Do tego czasu rynek sprzętowy zdąży dojrzeć, a Microsoft upora się z problemami “jedenastki”.
Czy warto już teraz inwestować w komputer z NPU?
To pytanie zadaje sobie wielu użytkowników, którzy planują zakup nowego sprzętu. Odpowiedź jest złożona. Jeśli potrzebujesz laptopa tu i teraz, a funkcje AI takie jak Copilot+ są dla ciebie kluczowe, wybór modelu z NPU ma sens. Te układy przyspieszają lokalne przetwarzanie zadań AI i odciążają główny procesor. Jeśli jednak korzystasz głównie z komputera stacjonarnego do gier czy pracy biurowej, nie ma powodu do paniki ani pośpiesznej modernizacji. Zanim Windows 12 (lub jakkolwiek będzie się nazywał jego następca) stanie się rzeczywistością, standardy sprzętowe zdążą się zmienić jeszcze kilka razy.