Snowflake, gigant danych w chmurze, podpisał umowę o wartości 200 mln dolarów z OpenAI. To już drugie takie partnerstwo po sojuszu z firmą Anthropic.
W skrócie:
- Snowflake zainwestował 200 milionów dolarów w wieloletnią współpracę z OpenAI, zapewniając swoim 12 600 klientom dostęp do zaawansowanych modeli językowych.
- To nie pierwszy taki ruch. W grudniu firma zawarła identyczną umowę o wartości 200 milionów dolarów z Anthropic, głównym konkurentem OpenAI.
- Strategia “multi-AI” staje się normą. Duże firmy, jak ServiceNow, celowo współpracują z kilkoma dostawcami, by dać klientom wybór i uniknąć uzależnienia od jednej technologii.
Rynek sztucznej inteligencji dla przedsiębiorstw to nieustanne pole bitwy, gdzie sojusze są równie ważne jak technologia. W poniedziałek byliśmy świadkami kolejnego potężnego ruchu. Firma Snowflake, specjalizująca się w danych chmurowych, ogłosiła wieloletnią umowę z OpenAI opiewającą na 200 milionów dolarów. To potężny zastrzyk gotówki i zaufania dla twórców ChatGPT, ale historia jest tu znacznie ciekawsza, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Bo Snowflake nie stawia wszystkiego na jedną kartę.
Jak wydać 400 milionów dolarów i nie wybrać zwycięzcy?
Na mocy umowy ponad 12 600 klientów Snowflake otrzyma dostęp do modeli OpenAI za pośrednictwem trzech największych dostawców chmury. Pracownicy samej firmy zyskają z kolei dostęp do ChatGPT Enterprise. Obie organizacje planują też wspólnie tworzyć nowych agentów AI i inne innowacyjne produkty. Sridhar Ramaswamy, CEO Snowflake, nie krył entuzjazmu, mówiąc: “Umożliwiając połączenie modeli OpenAI z danymi korporacyjnymi, Snowflake pozwala organizacjom budować i wdrażać AI w oparciu o ich najcenniejsze zasoby, korzystając z bezpiecznej i zarządzanej platformy, której już ufają”.
Brzmi znajomo? Powinno. Na początku grudnia Snowflake ogłosił niemal identyczną umowę – również na 200 milionów dolarów – z firmą Anthropic, najpoważniejszym rywalem OpenAI. Wtedy Ramaswamy używał bardzo podobnych słów, podkreślając, jak partnerstwo z twórcami modelu Claude da klientom dostęp do potężnych narzędzi AI. Mamy więc 400 milionów dolarów na stole, podzielone równo między dwóch arcyrywali. To nie przypadek. To przemyślana strategia.
Dlaczego firmy nie chcą wiązać się z jednym dostawcą AI?
Podejście Snowflake idealnie wpisuje się w szerszy trend na rynku korporacyjnym. Firmy panicznie boją się “vendor lock-in”, czyli uzależnienia od jednego dostawcy technologii. Baris Gultekin, wiceprezes ds. AI w Snowflake, ujął to wprost: “Pozostajemy celowo agnostyczni modelowo. Przedsiębiorstwa potrzebują wyboru i nie wierzymy w zamykanie klientów w ramach jednego dostawcy”. Podkreślił, że OpenAI to kluczowy partner, ale zaledwie jeden z kilku dostępnych na platformie – obok Anthropic, Google czy Meta.
Snowflake nie jest w tym osamotniony. W styczniu platforma do automatyzacji przepływu pracy ServiceNow ogłosiła wieloletnie umowy zarówno z OpenAI, jak i Anthropic. Ich logika była identyczna. Amit Zavery, prezes i dyrektor operacyjny ServiceNow, tłumaczył w TechCrunch, że współpraca z oboma laboratoriami była celowa. Chcieli dać swoim klientom i pracownikom możliwość wyboru modelu w zależności od konkretnego zadania. Jedne modele lepiej radzą sobie z kreatywnym pisaniem, inne z analizą danych. Posiadanie dostępu do obu to po prostu biznesowy pragmatyzm.
Kto tak naprawdę wygrywa wyścig o rynek korporacyjny?
Próba wskazania jednego lidera na rynku enterprise AI przypomina wróżenie z fusów. Każdy ma swoje badania, które – cóż za niespodzianka – wspierają jego tezę. Ankieta Menlo Ventures z końca 2025 roku wskazywała, że ich spółka portfelowa, Anthropic, ma dominującą pozycję na rynku. Z kolei raport Andreessen Horowitz z zeszłego tygodnia dowodził, że to ich inwestycja – OpenAI – prowadzi w stawce. Te sprzeczne dane pokazują głównie to, że trudno o obiektywny obraz.
Prawda jest prawdopodobnie taka, że rynek ten nie będzie miał jednego zwycięzcy. Zamiast tego czeka nas scenariusz podobny do rynku aplikacji przewozowych, gdzie wielu użytkowników ma zainstalowanego zarówno Ubera, jak i Lyfta, wybierając usługę w zależności od ceny, dostępności czy promocji. Przedsiębiorstwa będą postępować podobnie – korzystać z różnych modeli AI, bo każdy z nich ma swoje unikalne mocne i słabe strony. Ta era poliamorii w świecie AI dopiero się zaczyna, a firmy takie jak Snowflake po prostu zabezpieczają swoje interesy, inwestując w dywersyfikację. Bo w tej grze największym ryzykiem jest postawienie wszystkiego na jednego konia.