Startup Sierra, założony przez byłego co-CEO Salesforce, zarabia 100 mln dolarów rocznie. Firma ma 21 miesięcy i już rewolucjonizuje obsługę klienta za pomocą AI.
W skrócie:
- Sierra, startup AI do obsługi klienta, osiągnął 100 milionów dolarów rocznego przychodu w zaledwie 21 miesięcy, zaskakując nawet swoich założycieli.
- Za firmą stoją weterani branży: Bret Taylor, były co-CEO Salesforce i współtwórca Google Maps, oraz Clay Bavor, wieloletni menedżer z Google.
- Startup jest wyceniany na 10 miliardów dolarów, a jego klientami są zarówno giganci technologiczni jak Rivian i Discord, jak i tradycyjne marki typu Vans czy Cigna.
Czasem w technologii zdarza się historia, która brzmi jak scenariusz filmowy. Dwóch przyjaciół, weteranów największych korporacji świata, spotyka się na lunchu i postanawia założyć firmę. Niecałe dwa lata później ta firma generuje 100 milionów dolarów rocznego przychodu (ARR), a jej wycena sięga 10 miliardów. To nie jest fabuła z HBO, to historia Sierra – startupu, który właśnie pokazał, że rewolucja AI w biznesie dzieje się tu i teraz. I to znacznie szybciej, niż ktokolwiek przewidywał.
Jak szybko można zarobić 100 milionów dolarów?
Bret Taylor i Clay Bavor, założyciele Sierry, przyznali na swoim blogu, że tempo wzrostu ich zaskoczyło. “That’s a heck of a lot quicker than we expected” – napisali, co można luźno przetłumaczyć na: “Cholera, poszło nam znacznie szybciej, niż się spodziewaliśmy”. Trudno się dziwić. Osiągnięcie 100 milionów dolarów rocznych, powtarzalnych przychodów w 21 miesięcy to wynik, który stawia Sierrę w panteonie najszybciej rosnących firm w historii oprogramowania dla przedsiębiorstw. Wystarczy wspomnieć, że Slack potrzebował na to około trzech lat, a Zoom prawie pięciu.
Sama metryka ARR to jedno, ale prawdziwy obraz skali przedsięwzięcia daje wycena. We wrześniu, przy okazji rundy finansowania na 350 milionów dolarów prowadzonej przez Greenoaks Capital, Sierrę wyceniono na 10 miliardów dolarów. Prosta matematyka podpowiada, że inwestorzy płacą za firmę stukrotność jej rocznych przychodów. To mnożnik, który nawet w rozgrzanej do czerwoności Dolinie Krzemowej budzi respekt i pokazuje gigantyczne oczekiwania wobec przyszłości firmy. Inwestorzy tacy jak Sequoia, Benchmark, ICONIQ i Thrive Capital nie wykładają pieniędzy na stół bez powodu. Oni widzą coś wielkiego.
Kto właściwie kupuje agentów AI do obsługi klienta?
Największym zaskoczeniem, nawet dla samych twórców, okazał się profil klientów. Taylor i Bavor spodziewali się, że ich pierwszymi odbiorcami będą firmy technologiczne, otwarte na eksperymenty. I owszem, na liście klientów znajdziemy takie tuzy jak Deliveroo, Discord, Ramp, Rivian czy SoFi. Ale prawdziwym przełomem jest zainteresowanie ze strony “starej gwardii” – biznesów z ugruntowaną pozycją, które zwykle podchodzą do innowacji z większą rezerwą.
Okazało się, że agenci AI od Sierry trafili w dziesiątkę również w sektorach odległych od Doliny Krzemowej. Korzystają z nich takie marki jak ADT (ochrona), Bissell (sprzęt AGD), Vans (moda), Cigna (ubezpieczenia) czy SiriusXM (media). Co potrafią te wirtualne chatboty? Spektrum ich możliwości jest szerokie i konkretne:
- Uwierzytelniają pacjentów dla dostawców usług medycznych.
- Obsługują procesy zwrotów w e‑commerce.
- Zamawiają duplikaty kart kredytowych dla klientów banków.
- Pomagają w wypełnianiu wniosków o kredyt hipoteczny.
W praktyce automatyzują zadania, które do tej pory wymagały zaangażowania setek, a czasem tysięcy ludzkich konsultantów. Sierra nie sprzedaje jednak subskrypcji w klasycznym modelu SaaS. Firma wdrożyła model oparty na wynikach (outcomes-based), co oznacza, że klienci płacą za konkretne, zrealizowane zadania. To odważne, ale najwyraźniej skuteczne podejście.
Dlaczego ten duet był skazany na sukces?
Sierra nie wzięła się znikąd. To kulminacja dekad doświadczeń jej założycieli. Bret Taylor i Clay Bavor poznali się w Google w 2005 roku, kiedy Taylor zatrudnił Bavora jako młodszego menedżera produktu. Ich drogi zawodowe to gotowy materiał na książkę o historii współczesnego internetu.
Bret Taylor to prawdziwy Midas branży technologicznej. Absolwent informatyki na Stanfordzie, współtworzył Google Maps, a następnie założył FriendFeed – serwis, który kupił Facebook. W firmie Zuckerberga pełnił funkcję CTO i był jednym z pomysłodawców ikonicznego przycisku “Lubię to”. Później stworzył Quip, konkurenta dla Google Docs, którego za 750 milionów dolarów przejął Salesforce. Tam piął się po szczeblach kariery, by ostatecznie objąć stanowisko co-CEO u boku Marca Benioffa. Po odejściu z Salesforce w 2023 roku wydawało się, że zrobi sobie przerwę.
Wtedy właśnie na scenę wkroczył Clay Bavor, który spędził w Google 18 lat, zarządzając kluczowymi produktami, takimi jak Gmail czy Dysk Google. To on zaprosił Taylora na lunch, który stał się symbolicznym początkiem Sierry. Ta historia pokazuje, jak ważne w biznesie są relacje i zaufanie budowane przez lata. Sierra, pomimo swojej młodzieńczej energii, jest firmą zbudowaną na fundamentach doświadczenia, jakiego pozazdrościć mogłaby jej niejedna korporacja z listy Fortune 500.