General Motors integruje AI Gemini od Google w swoich autach. Od przyszłego roku asystent głosowy ma rozmawiać naturalnie, planować trasy i odpowiadać na pytania.
W skrócie:
- General Motors wprowadzi konwersacyjną AI opartą na Google Gemini do swoich samochodów, ciężarówek i SUV-ów. Aktualizacja ma trafić do kierowców już w przyszłym roku.
- Nowy asystent głosowy ma być bardziej naturalny i elastyczny niż obecne systemy. Zrozumie kontekst rozmowy, akcenty i nietypowe polecenia, co ułatwi m.in. planowanie tras.
- Aktualizacja będzie dostępna bezprzewodowo (over-the-air) dla pojazdów z systemem OnStar, wyprodukowanych od 2015 roku, i zostanie udostępniona przez sklep Play Store.
General Motors, motoryzacyjny gigant ze Stanów Zjednoczonych, ogłosił podczas nowojorskiego wydarzenia GM Forward, że już w przyszłym roku jego samochody, ciężarówki i SUV‑y zostaną wyposażone w konwersacyjnego asystenta AI napędzanego przez Google Gemini. To jedna z tych wiadomości, które z jednej strony wydają się logicznym krokiem, a z drugiej – zapowiadają cichą rewolucję w tym, jak komunikujemy się z naszymi pojazdami. Koniec z powtarzaniem tych samych komend w nadziei, że maszyna w końcu zrozumie.
Dlaczego dotychczasowi asystenci głosowi doprowadzali nas do szału?
Jeśli kiedykolwiek próbowaliście ustawić nawigację za pomocą głosu w trakcie jazdy, wiecie, o czym mowa. Sztywna składnia, konieczność używania precyzyjnych słów-kluczy i kompletna bezradność systemu w obliczu bardziej złożonego polecenia. Dave Richardson, wiceprezes GM ds. oprogramowania i usług, ujął to bez ogródek. “Jednym z wyzwań związanych z obecnymi asystentami głosowymi jest to, że jeśli ich używałeś, prawdopodobnie byłeś nimi również sfrustrowany, ponieważ są szkolone na określonych słowach kodowych, nie rozumieją dobrze akcentów lub jeśli nie powiesz czegoś dokładnie tak, jak trzeba, nie otrzymasz właściwej odpowiedzi” – powiedział w rozmowie z TechCrunch. Właśnie ten problem mają rozwiązać duże modele językowe (LLM), takie jak Gemini. Ich siła tkwi w elastyczności i zdolności do rozumienia kontekstu. Nie musisz już mówić jak robot do robota. Wystarczy, że powiesz, o co ci chodzi.
Jak Gemini od Google zmieni rozmowę z samochodem?
Integracja Gemini z pojazdami GM – marek takich jak Buick, Chevrolet, Cadillac i GMC – to naturalna ewolucja. Wiele z tych aut już korzysta z systemu “Google built-in”, który zapewnia dostęp do Map Google czy Asystenta Google bezpośrednio z ekranu informacyjno-rozrywkowego. Gemini ma jednak wynieść tę interakcję na zupełnie nowy poziom. Planowanie trasy z dodatkowymi przystankami, takimi jak ulubiona kawiarnia czy stacja ładowania, ma stać się dziecinnie proste. System napisze za nas wiadomość tekstową, a nawet pomoże przygotować się do spotkania, gdy stoimy w korku. Co więcej, dzięki dostępowi do internetu, asystent będzie w stanie odpowiadać na pytania niezwiązane bezpośrednio z jazdą. Wyobraźcie sobie, że przejeżdżacie przez imponujący most i pytacie samochód: “Jaka jest historia tego mostu?”. I dostajecie odpowiedź. To już nie science fiction. To przyszły rok.
Kto jeszcze stawia na AI za kółkiem?
General Motors nie jest osamotnione w wyścigu o najinteligentniejszy samochód. Konkurencja nie śpi i również inwestuje w generatywną sztuczną inteligencję. Stellantis współpracuje z francuską firmą Mistral, Mercedes integruje w swoich modelach technologię ChatGPT od OpenAI, a Tesla – co było do przewidzenia – wdraża Groka, czyli model stworzony przez xAI Elona Muska. Każdy z gigantów motoryzacji rozumie, że przyszłość pojazdu to nie tylko silnik i osiągi, ale również inteligentne oprogramowanie, które staje się jego cyfrowym sercem i mózgiem. Wyścig zbrojeń na modele językowe przeniósł się z naszych smartfonów prosto do desek rozdzielczych.
Co z naszą prywatnością? GM składa obietnicę po niedawnym skandalu
Wprowadzenie tak zaawansowanej technologii rodzi jednak uzasadnione pytania o prywatność. Zwłaszcza w kontekście niedawnej kontrowersji, w której GM zostało oskarżone o sprzedawanie danych dotyczących stylu jazdy klientów brokerom ubezpieczeniowym. Richardson zapewnia, że firma wyciągnęła wnioski. Do zespołu dołączyła między innymi Christina Montgomery, która przez 30 lat pełniła w IBM funkcję dyrektora ds. prywatności i zaufania. “Wszystko, co będziemy robić, będzie oparte na zgodzie klienta, więc zawsze można się zgodzić lub zrezygnować” – podkreślił Richardson. Zapewnił również, że dane zbierane od kierowców posłużą wyłącznie do ulepszania produktu, a firma nie zamierza ich sprzedawać w celu generowania dodatkowych przychodów. Czy rynek uwierzy w te zapewnienia? Czas pokaże. Na razie wszystko wskazuje na to, że rozmowa z samochodem wkrótce będzie przypominać pogawędkę z inteligentnym, choć wciąż pozbawionym duszy, pasażerem.