Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

FTC kasuje wpisy o zagrożeniach AI. Czystka w rządzie Trumpa nabiera tempa

Amerykańska Federalna Komisja Handlu, pod nowym kierownictwem z nadania Donalda Trumpa, usuwa blogi o ryzykach AI. To część szerszej czystki w rządowych zasobach.

W skrócie:

  • Federalna Komisja Handlu (FTC) usunęła trzy kluczowe wpisy blogowe, które ostrzegały przed zagrożeniami AI dla konsumentów, w tym dyskryminacją i oszustwami.
  • Od marca nowa administracja usunęła już około 300 publikacji FTC dotyczących AI, ochrony konsumentów oraz postępowań przeciwko gigantom technologicznym, takim jak Amazon.
  • Działania te mogą naruszać federalne ustawy o archiwizacji danych i są zgodne z nową polityką rządu, która priorytetyzuje komercyjny rozwój AI nad bezpieczeństwem.

W zakamarkach rządowych serwerów dzieje się coś niepokojącego. Znikają słowa, analizy i ostrzeżenia. Amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) po cichu usunęła co najmniej trzy istotne wpisy blogowe z ery Liny Khan – byłej, znanej z nieustępliwości wobec Big Techu, szefowej agencji. Wszystkie dotyczyły sztucznej inteligencji, a konkretnie jej potencjalnych zagrożeń dla zwykłych ludzi. Jedna z publikacji, zatytułowana “AI and the Risk of Consumer Harm”, wprost wskazywała, że FTC “odnotowuje potencjał AI do wyrządzania realnych szkód – od zachęcania do komercyjnej inwigilacji po umożliwianie oszustw i podszywania się oraz utrwalanie nielegalnej dyskryminacji”. Dziś po tych słowach nie ma śladu.

To nie jest przypadek ani błąd techniczny. To świadoma, metodyczna operacja. I, co najważniejsze, nie dotyczy ona wyłącznie tych trzech tekstów. Jak donosi serwis Wired, od marca zniknęło już około 300 podobnych publikacji. To, co obserwujemy, to nie sprzątanie archiwów, lecz przepisywanie cyfrowej historii w czasie rzeczywistym. Na naszych oczach. Na czele tej rewolucji stoi Andrew Ferguson, nowy przewodniczący FTC mianowany przez Donalda Trumpa, który – w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki – stawia na deregulację, a nie na krucjaty antymonopolowe.

Dlaczego administracja Trumpa cenzuruje treści o AI?

Odpowiedź jest brutalnie prosta: zmieniają się priorytety. Nowa Biały Dom chce, by amerykańska AI rosła szybko i bez zbędnych obciążeń, zwłaszcza w kontekście rywalizacji z Chinami. Ochrona konsumentów, etyka czy dyskusja o “potencjalnych szkodach” schodzą na dalszy plan. Jak to ujął jeden z analityków, “bezpieczeństwo stało się luksusem, na który Ameryki nie stać”. Zamiast barierek i regulacji – gaz do dechy. Wpisy blogowe ostrzegające przed ryzykiem stały się po prostu niewygodne, bo nie pasowały do nowej, dynamicznej narracji.

Czystka w FTC jest zresztą częścią znacznie szerszego zjawiska. Administracja Trumpa od początku kadencji systematycznie usuwa lub modyfikuje tysiące rządowych stron internetowych i baz danych. Znikają treści dotyczące różnorodności i równości, tożsamości płciowej, zdrowia publicznego, a nawet raporty klimatyczne. Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) usunęło dane na tematy od chorób przewlekłych po HIV/AIDS. Departament Sprawiedliwości skasował badania dotyczące przestępstw z nienawiści. To, co dzieje się z publikacjami o AI, wpisuje się w ten sam schemat: usuwania informacji, które mogłyby stać w sprzeczności z agendą polityczną.

“Byłem w szoku”. Co na to eksperci i prawo?

Decyzja FTC wywołała konsternację, nawet wśród osób sceptycznych wobec poprzedniego kierownictwa. “Byłem w szoku, widząc, że FTC pod wodzą Andrew Fergusona jest tak bardzo niezgodna z Białym Domem Trumpa w tym sygnale dla rynku” – powiedział portalowi TechCrunch Douglas Farrar, były dyrektor ds. public relations w FTC. Jego zdziwienie bierze się stąd, że administracja Trumpa głośno wspierała inicjatywy open source, a usunięte wpisy dotyczyły między innymi właśnie modeli o otwartej wadze (open-weights). Wygląda na to, że nawet wewnątrz nowej władzy panuje pewien chaos komunikacyjny.

Co więcej, cała operacja może być nielegalna. Eksperci wskazują na potencjalne naruszenie dwóch kluczowych aktów prawnych: Federal Records Act, który zobowiązuje agencje federalne do zachowywania dokumentacji swojej działalności, oraz Open Government Data Act, nakazującego domyślne publikowanie danych w otwartym formacie. Usunięcie publicznie dostępnych analiz i raportów jest jawnym zaprzeczeniem tych zasad. Warto zauważyć, że administracja Bidena, gdy nie zgadzała się z treściami opublikowanymi przez poprzedników, dodawała do nich etykiety ostrzegawcze. Nikt nie decydował się na ich całkowite usunięcie. To pokazuje fundamentalną różnicę w podejściu do transparentności i ciągłości państwa.

Cisza, która mówi więcej niż tysiąc słów

Najbardziej wymowny w całej tej sytuacji jest jednak nie sam akt usunięcia treści, ale to, co go zastąpiło. A właściwie – co go nie zastąpiło. Od kiedy stery w FTC przejął Ferguson, na blogu technologicznym agencji nie pojawił się ani jeden nowy wpis. Panuje kompletna cisza. Dzieje się to w momencie, gdy wyścig AI nabiera szaleńczego tempa, a na rynku dochodzi do kolejnych fuzji i przejęć, które aż proszą się o analizę pod kątem praktyk monopolistycznych.

Ta cisza to potężny sygnał wysłany w stronę Doliny Krzemowej: róbcie, co chcecie. Regulator, który jeszcze niedawno patrzył wam na ręce, teraz odwraca wzrok. To obietnica mniejszej liczby pozwów, mniejszej presji i większej swobody. Dla konsumentów? Cóż, dla nich to zapowiedź czasów, w których o ich prawa i bezpieczeństwo w cyfrowym świecie będzie dbał ktoś inny. A może nikt.