Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

ChatGPT ma 800 mln użytkowników, GPT‑5 już działa. Ale w tle pozwy, błędy i wielka afera

OpenAI nie zwalnia. ChatGPT ma 800 mln użytkowników tygodniowo, a na rynku jest już GPT‑5. Firma wchodzi w e‑commerce, ale płaci za to wysoką cenę: pozwy i błędy.

W skrócie:

  • ChatGPT przekroczył próg 800 milionów aktywnych użytkowników tygodniowo, a aplikacja mobilna wygenerowała już 2 miliardy dolarów przychodu od premiery w maju 2023 roku.
  • OpenAI wprowadziło model GPT‑5, który ma być inteligentniejszy i lepiej radzić sobie ze złożonymi zadaniami, takimi jak kodowanie aplikacji czy zarządzanie kalendarzem.
  • Firma mierzy się z pozwami sądowymi, m.in. w sprawie samobójstwa nastolatka, co zmusiło ją do wprowadzenia narzędzi kontroli rodzicielskiej i zaostrzenia zasad bezpieczeństwa.

OpenAI przeżywa rok, który można opisać jednym słowem: intensywny. Z jednej strony mamy do czynienia z astronomicznym wzrostem – 800 milionów aktywnych użytkowników tygodniowo to liczba, która robi wrażenie nawet na gigantach z Doliny Krzemowej. Aplikacja mobilna sama w sobie stała się maszynką do zarabiania pieniędzy, przynosząc 2 miliardy dolarów przychodu. Z drugiej strony, za kulisami tego sukcesu, kłębią się problemy, które mogłyby pogrążyć niejedną korporację. Mamy więc obraz firmy, która pędzi do przodu z zawrotną prędkością, ale jednocześnie musi gasić pożary na kilku frontach naraz. I to jest właśnie fascynujące.

Jak szybki jest wystarczająco szybki? Premiera GPT‑5 i wyścig zbrojeń

Gwoździem programu ostatnich miesięcy jest bez wątpienia premiera GPT‑5. OpenAI przedstawia go jako model nowej generacji, który nie jest już tylko mądrzejszy, ale przede wszystkim bardziej użyteczny. Ma samodzielnie radzić sobie z zadaniami takimi jak kodowanie prostych aplikacji, zarządzanie kalendarzem czy tworzenie researchu. To krok w stronę prawdziwego asystenta, a nie tylko zaawansowanego narzędzia do generowania tekstu. Co ciekawe, firma Sama Altmana, pomimo wypuszczenia flagowca, wciąż oferuje dostęp do starszych modeli, w tym GPT-4o. Użytkownicy mogą wybierać między trybami “Auto”, “Fast” i “Thinking”, co pokazuje, że OpenAI próbuje zaspokoić różne potrzeby – od szybkości po głębię analizy. To inteligentne posunięcie, które utrzymuje elastyczność platformy.

Równocześnie firma wypuściła GPT-5-Codex, wyspecjalizowaną wersję do kodowania, która dynamicznie dostosowuje czas pracy do złożoności zadania – od kilku sekund po siedem godzin. To pokazuje, że wyścig o dominację w segmencie narzędzi deweloperskich trwa w najlepsze, a rywale tacy jak Claude Code czy GitHub Copilot nie śpią.

Jak ChatGPT chce stać się Twoim osobistym asystentem?

Strategia OpenAI jest klarowna: ChatGPT ma wyjść poza ramy czystego czatbota i stać się integralną częścią codziennego życia. Firma wprowadza funkcje, które mają to umożliwić. Jedną z nich jest Pulse, narzędzie dostarczające spersonalizowane poranne briefingi, które ma zachęcić użytkowników do rozpoczynania dnia z aplikacją. To subtelna próba zmiany nawyków i uczynienia z ChatGPT proaktywnego asystenta.

Kolejnym krokiem jest wejście na rynek e‑commerce. Dzięki partnerstwu z Walmartem, a wkrótce z ponad milionem sprzedawców na Shopify, użytkownicy w USA mogą kupować produkty bezpośrednio w oknie czatu. To potężne uderzenie w gigantów technologicznych i próba zredefiniowania zakupów online. OpenAI chce, by odkrywanie produktów, rekomendacje i płatności odbywały się w jednym, płynnym procesie. Na dokładkę, deweloperzy mogą teraz budować interaktywne aplikacje bezpośrednio wewnątrz ChatGPT, a wśród pierwszych partnerów znaleźli się tacy gracze jak Spotify, Canva czy Booking.com.

Ciemna strona mocy, czyli cena sukcesu

Jednak ten imponujący rozwój ma swoją cenę. OpenAI znalazło się pod ostrzałem regulatorów i opinii publicznej z powodu problemów z bezpieczeństwem. Najpoważniejszy cios to pozew w sprawie samobójstwa 16-latka, którego rodzice twierdzą, że chatbot odegrał w tragedii kluczową rolę. W odpowiedzi firma pospiesznie wprowadziła kontrolę rodzicielską, pozwalającą na monitorowanie kont nastolatków, ograniczanie wrażliwych treści i blokowanie rozmów o samobójstwie.

To nie jedyny problem. Użytkownicy krytykowali jedną z aktualizacji modelu GPT-4o za nadmierną “uległość” i “ schlebianie” (tzw. sycophancy issue), co zmusiło firmę do wycofania zmian. Odkryto również błąd, który pozwalał na generowanie treści erotycznych dla kont zarejestrowanych przez nieletnich. A jakby tego było mało, badanie przeprowadzone przez naukowców z MIT Media Lab wykazało, że korzystanie z ChatGPT może osłabiać zaangażowanie mózgu i szkodzić umiejętnościom krytycznego myślenia. Każdy z tych incydentów to poważny kryzys wizerunkowy, który podważa zaufanie do technologii.

OpenAI na rozdrożu? Nowe sojusze i stare problemy

Wszystko wskazuje na to, że OpenAI wchodzi w nową, bardziej dojrzałą – i trudniejszą – fazę rozwoju. Firma, świadoma rosnącej konkurencji ze strony chińskich rywali jak DeepSeek, wykonuje strategiczne zwroty. Jednym z nich jest powrót do świata open source i wypuszczenie dwóch otwartych modeli językowych. Jednocześnie, w zaskakującym ruchu, OpenAI zaczęło używać czipów AI od Google, co jest pierwszym tak znaczącym odejściem od dominacji Nvidii w ich infrastrukturze.

Sam Altman zdaje sobie sprawę, że sama technologia nie wystarczy. Dlatego firma zacieśnia relacje z Waszyngtonem, oferując agencjom federalnym dostęp do ChatGPT Enterprise za symbolicznego dolara i pracuje nad ambitnym projektem centrum danych. To wszystko dzieje się, gdy w tle trwają przygotowania do jednej z największych rund finansowania w historii. OpenAI gra o najwyższą stawkę, a każdy kolejny krok – technologiczny, biznesowy czy prawny – będzie uważnie obserwowany przez cały świat. Pytanie brzmi, czy firmie uda się utrzymać równowagę między innowacją a odpowiedzialnością.