Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

10 lat bez żadnych zasad. Nowy, szokujący plan dla AI prosto z Senatu USA

Senator Ted Cruz proponuje “piaskownicę regulacyjną” dla AI. Firmy mogłyby na 10 lat zawiesić przepisy, co budzi skrajne emocje – od poparcia Big Tech po ostry sprzeciw.

W skrócie:

  • Projekt Teda Cruza zakłada, że firmy AI mogłyby ubiegać się o 10-letnie zwolnienia z federalnych regulacji, by swobodnie testować i rozwijać swoje technologie.
  • Pomysł popierają lobbyści z Big Tech, ale krytykują go obrońcy praw obywatelskich i niektórzy Republikanie, w tym senator Josh Hawley, nazywając go niepotrzebnym.
  • Nadzór nad programem miałoby sprawować biuro nauki i technologii Białego Domu, które oceniałoby wnioski i monitorowało potencjalne ryzyka dla konsumentów.

W amerykańskim Senacie trwa wyścig zbrojeń. Nie chodzi jednak o rakiety, a o paragrafy, które mają okiełznać sztuczną inteligencję. Na czoło peletonu wysuwa się senator Ted Cruz, przewodniczący senackiej Komisji Handlu, z propozycją, która jednym wydaje się wizjonerska, a innym – skrajnie niebezpieczna. Republikanin z Teksasu promuje „lekkie podejście” do regulacji, ale jego flagowy projekt zakłada coś, co brzmi jak spełnienie marzeń Doliny Krzemowej: możliwość uzyskania dziesięcioletnich wakacji od federalnych przepisów. Giganci technologiczni zacierają ręce, obrońcy prywatności biją na alarm, a polityczni rywale już ostrzą szable.

Czym jest „piaskownica regulacyjna” i dlaczego budzi takie kontrowersje?

Głównym elementem planu Cruza jest ustawa tworząca tak zwaną „piaskownicę regulacyjną” dla sztucznej inteligencji. W praktyce oznacza to, że firmy rozwijające lub wdrażające systemy AI mogłyby złożyć wniosek do Białego Domu o zwolnienie z obowiązujących przepisów federalnych na okres do dziesięciu lat. Nadzór nad programem miałoby sprawować Biuro Polityki Naukowej i Technologicznej. Pomysł, choć nie jest całkowicie nowy – podobne, lecz znacznie skromniejsze programy działają już w Teksasie i Utah – w skali federalnej i z tak długim horyzontem czasowym jest bezprecedensowy.

Senator Cruz broni swojego projektu, twierdząc, że piaskownica nie jest „darmową przepustką”. Jak powiedział, „ludzie tworzący lub używający AI wciąż muszą przestrzegać tych samych praw, co wszyscy inni”. Firmy ubiegające się o zwolnienie musiałyby wykazać, że przyniesie to korzyści klientom, zwiększy wydajność lub pobudzi innowacje. Co więcej, miałyby obowiązek przedstawić listę przewidywalnych ryzyk i udowodnić, że potencjalne zyski je przewyższają. Tyle teorii. Krytycy widzą tu jednak coś zupełnie innego – furtkę do legalnego łamania prawa w imię innowacji.

Kto zyskuje, a kto traci na pomyśle senatora Cruza?

Poparcie dla projektu płynie szerokim strumieniem z sektora technologicznego. Amy Bos, dyrektor w grupie branżowej NetChoice, do której należą Amazon i Google, widzi w ustawie szansę na rozwiązanie fundamentalnego problemu. „Nasze obecne regulacje zostały napisane dla świata sprzed ery AI” – stwierdziła. Według niej nowe aplikacje bywają blokowane przez przestarzałe zasady, a piaskownica pozwoliłaby „innowatorom wprowadzać innowacje” przy jednoczesnym zachowaniu ochrony przed zagrożeniami dla zdrowia i bezpieczeństwa publicznego. Anonimowy lobbysta branżowy nazwał projekt „świetnym sposobem na rozwiązanie niektórych wyzwań regulacyjnych”.

Jednak tam, gdzie jedni widzą szansę, inni dostrzegają zagrożenie. Cody Venzke, radca prawny z Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich (ACLU), nie przebiera w słowach. Jego zdaniem ustawa dałaby deweloperom AI „wędrujące pozwolenie” na łamanie kluczowych przepisów dotyczących ochrony konsumentów i praw obywatelskich. „Piaskownice nie powinny być postrzegane jako jakiś umiarkowany kompromis” – powiedział Venzke. „To w istocie dawanie podmiotom pozwolenia na bycie zwolnionym z istniejącego prawa. A nie widzę dobrego powodu, dla którego mielibyśmy mówić sztucznej inteligencji: ‘Jesteś wyjątkowa. Wychodzisz z więzienia za darmo’”. Co ciekawe, opór pojawia się nawet w szeregach Partii Republikańskiej. Senator Josh Hawley uważa pomysł za absurdalny. „To mit, że firmy potrzebują tego od rządu. Obecnie robią, co im się, do cholery, podoba. To najbogatsze firmy na świecie” – skwitował.

Czy to tylko „piaskownica”, czy furtka do paraliżu prawa?

Projekt ustawy o piaskownicy to tylko jeden z „pięciu filarów” strategii Cruza. Senator nie ukrywa, że jego celem jest także wprowadzenie moratorium na regulacje AI na poziomie stanowym. Pierwsza próba przepadła w Senacie niemal jednogłośnie, ale Cruz zapowiada, że „nadal nad tym pracuje z Białym Domem”. Dla firm technologicznych to gra o najwyższą stawkę – wizja nawigowania po 50 różnych systemach prawnych to scenariusz z koszmaru.

Z drugiej strony, dla obrońców praw obywatelskich i polityków takich jak Hawley, zablokowanie stanom możliwości ochrony swoich obywateli, na przykład przed deepfake’ami czy wykorzystywaniem dzieci, jest „okropnym pomysłem”. Sophie Tomlinson z Datasphere Initiative, grupy badawczej zajmującej się zarządzaniem danymi, podkreśla, że piaskownice, aby miały sens, muszą mieć jasno określone cele i solidny nadzór. Propozycja Cruza, z jej szerokim zakresem i brakiem limitu uczestników, budzi wątpliwości, czy regulatorzy będą w stanie wyciągnąć z niej jakiekolwiek użyteczne wnioski. Wszystko to dzieje się w cieniu zbliżających się wyborów, co sprawia, że nawet potencjalnie ponadpartyjne kwestie mogą utknąć w politycznym bagnie. Jak ujął to jeden z lobbystów, jest „dość pesymistyczny”, jeśli chodzi o faktyczne uchwalenie jakichkolwiek ustaw.