Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

To nie bańka AI, to prawdziwy boom. Ekspert tłumaczy, dlaczego giełda oszalała na punkcie technologii

Giełdy w USA szybują dzięki AI, budząc obawy o bańkę spekulacyjną. Ekspert Allianz uspokaja: to boom oparty na realnych zyskach, ale jego przyszłość jest krucha.

W skrócie:

  • Amerykańskie spółki technologiczne, jak Nvidia i Microsoft, inwestują w AI średnio 36 mld dolarów kwartalnie, podczas gdy reszta rynku wydaje zaledwie 2 mld dolarów.
  • Wyceny akcji w USA są wysokie – wskaźnik C/Z dla S&P 500 wynosi 23, znacznie powyżej średniej. Jednak prognozy zysków na poziomie 15% rocznie je uzasadniają.
  • Ludovic Subran, główny ekonomista Allianz, twierdzi, że rynek AI to “mniej bańka, a bardziej boom oparty na fundamentach”, choć ostrzega przed jego kruchością.

Globalne rynki akcji, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, zdają się lewitować. Indeks S&P 500, będący barometrem nastrojów na Wall Street, notuje wskaźnik ceny do zysku (C/Z) na poziomie 23. To znacznie więcej niż historyczna średnia wynosząca około 16. W tym samym czasie Europa pozostaje twardo na ziemi, z wycenami oscylującymi wokół standardowej wartości 14. Ta dysproporcja rodzi jedno, zasadnicze pytanie: czy jesteśmy świadkami narodzin kolejnej bańki spekulacyjnej, która pęknie z hukiem, jak ta z ery dot-comów?

Okazuje się, że odpowiedź jest bardziej złożona. Ludovic Subran, główny ekonomista w Allianz, studzi emocje i proponuje inne spojrzenie. Jego zdaniem obecna sytuacja na rynku to “mniej bańka, a bardziej boom oparty na fundamentach”. To odważna teza, ale poparta twardymi danymi. Rynkowy optymizm, choć momentami euforyczny, nie bierze się znikąd. Karmią go realne prognozy zysków, napędzane przez rewolucję w dziedzinie sztucznej inteligencji.

Skąd ten optymizm? Liczby mówią same za siebie

Analitycy przewidują, że zyski spółek z indeksu S&P 500 będą rosły w tempie średnio 15% rocznie przez najbliższe pięć lat. Dla porównania, prognozy dla firm europejskich są znacznie bardziej powściągliwe i wynoszą 10%. Kiedy uwzględnimy te prognozy wzrostu, wyceny amerykańskich akcji przestają wyglądać tak ekstremalnie. Wskaźnik PEG (price-to-earnings-to-growth), który zestawia cenę akcji z prognozowanym wzrostem zysków, znajduje się na poziomie dalekim od szaleństwa ery dot-comów. To sugeruje, że inwestorzy nie kupują marzeń, lecz obietnicę realnych pieniędzy.

Ponad dwie trzecie ankietowanych w najnowszym raporcie Chief Economists’ Outlook jest przekonanych, że sztuczna inteligencja w nadchodzącym roku “komercyjnie zrewolucjonizuje” rynek. To nie jest już nisza dla entuzjastów. To nowa siła napędowa gospodarki, a inwestorzy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Jak “Wspaniała Siódemka” ciągnie za uszy cały rynek?

Hossa w USA ma bardzo konkretnych autorów. To grupa technologicznych gigantów, ochrzczona mianem “Wspaniałej Siódemki”. Firmy takie jak Nvidia, Microsoft, Amazon i Alphabet nie tylko przewodzą w rankingach przychodów, ale też inwestują na skalę, jakiej świat jeszcze nie widział. W ciągu ostatnich czterech kwartałów każda z nich wydawała średnio 36 miliardów dolarów, głównie na infrastrukturę chmurową i rozwój AI. W tym samym czasie przeciętna spółka z indeksu S&P 500 inwestowała… 2 miliardy dolarów. Przepaść.

Te gigantyczne wydatki tworzą potężny efekt domina. Korzystają na tym dostawcy półprzewodników i sprzętu komputerowego, ale także firmy energetyczne i użyteczności publicznej, które muszą zapewnić zasilanie dla rosnącej liczby centrów danych. Boom na AI to nie tylko algorytmy – to również potężna, fizyczna infrastruktura, która sama w sobie jest gigantycznym rynkiem.

Dlaczego inwestorzy mimo wszystko zachowują ostrożność?

Obraz nie jest jednak pozbawiony rys. Ten piękny, napędzany przez AI boom jest jednocześnie niezwykle kruchy. Jego los zależy od kondycji i decyzji zaledwie kilku firm. Jakiekolwiek spowolnienie ich inwestycji lub niespełnienie prognozowanych zysków może wywołać falę uderzeniową, która przejdzie przez cały sektor technologiczny i branże powiązane.

Co więcej, inwestorzy podchodzą z dużą rezerwą do firm, które znajdują się dalej w łańcuchu adopcji AI. Producenci oprogramowania, którzy dopiero próbują zintegrować i zmonetyzować funkcje oparte na sztucznej inteligencji, nie cieszą się takim zaufaniem. Ich wyniki giełdowe są znacznie słabsze, co pokazuje, że rynek docenia dziś głównie twardą infrastrukturę, a niekoniecznie mgliste obietnice software’u. Ta rozbieżność między liderami a resztą stawki stanowi główne źródło ryzyka.

W tej układance kluczowe staje się znalezienie złotego środka. Subran radzi, by “równoważyć optymizm z ostrożnością”. Rynek oferuje ogromne możliwości wzrostu, ale jednocześnie wymaga czujności i strategicznego myślenia. Inwestorzy muszą bacznie obserwować raporty o zyskach, śledzić postępy technologiczne i analizować zmiany geopolityczne. W świecie, gdzie technologia pisze zasady gry na nowo, zdolność do adaptacji i podejmowanie świadomych decyzji stają się cenniejsze niż kiedykolwiek. To jedyna droga do trwałego sukcesu w erze kruchego boomu.