Czy sztuczna inteligencja naprawdę odbiera nam zawody, czy może… tworzy nowe? Tomasz Szklarski – współzałożyciel platform Zmotywowani.pl i Enpulse – nie owija w bawełnę: „AI nie przychodzi, żeby zająć twoje miejsce. Ona ma ci pomóc”. W wywiadzie dla PulsHR mówi wprost, że problemem nie jest technologia, ale nasze podejście do niej. I pokazuje, dlaczego edukacja, nie tylko techniczna, to dziś kluczowa kompetencja każdego pracownika.
W skrócie
- Tomasz Szklarski obala mity o AI jako „zabójcy zawodów” – jego zdaniem AI usprawnia pracę, zamiast ją odbierać.
- Strach przed AI wynika z braku wiedzy i złej komunikacji. Ludzie nie uczą się podstaw, więc pomijają kluczowe etapy rozwoju kompetencji.
- W firmach brakuje polityk korzystania z AI. Często nikt nie pilnuje, jakie dane trafiają do publicznych modeli językowych.
- Na rynku rodzi się nowy zawód: wdrożeniowiec AI – osoba, która zdiagnozuje potrzeby firmy i dobierze odpowiednie narzędzia oraz sposób komunikacji z AI.
AI nie zgasi światła. Ale może rozświetlić procesy
„Zbudowaliśmy mur strachu” – mówi Szklarski. I jest to mur, który kosztuje nas rozwój. Zamiast z AI współpracować, karmimy się wizją technologii, która „przyjdzie i zgasi światło”. Efekt? Brak chęci do nauki, doświadczanie lęku przed nieznanym, który blokuje zmiany, zarówno indywidualne, jak i systemowe.
Edukacja, której nie było
Ekspert przyznaje, że AI weszła do życia „skokowo”. Nie było czasu na zrozumienie mechanizmów, na stopniowe oswajanie. „To jak z kalkulatorem. Dzieci uczą się mnożenia, zanim go dostaną. My pominęliśmy ten etap”. W efekcie wielu pracowników próbuje używać AI bez rozumienia, jak działa. Nie znają też zagrożeń.
Dane na widoku, procedur brak
Brakuje procedur. Szklarski zwraca uwagę, że firmy karmią publiczne modele danymi wrażliwymi, nie zdając sobie z tego sprawy. „To nie jest system zamknięty. Wrzucasz coś do AI? Traktuj to jak publiczne.” Dlatego w międzynarodowych firmach pojawiły się już polityki i zamknięte modele językowe, których celem jest ochrona know-how.
Nowy zawód – i to pilnie potrzebny
Firmy potrzebują dziś „wdrożeniowców AI” – osób, które rozumieją technologię, potrafią zdiagnozować kompetencje zespołu i dobrać narzędzia. Tacy eksperci będą kreować strategie wdrożeń, dopasowane do HR‑u, księgowości czy działów BHP. Bez nich – ani rusz.
Asystent, nie konkurent
AI nie jest naszym wrogiem, mówi Szklarski. „To tani asystent, który daje nam przewagę, jeśli wiemy, jak z niego korzystać.” Ale musimy przestać traktować go jak zagrożenie. Trzeba przestać wierzyć, że tylko młodzi się w tym odnajdą. „Osoby 50+ przeżyły więcej rewolucji niż niejeden dwudziestolatek” – puentuje.
