Ceny pamięci RAM i NAND oszalały, a to dopiero preludium. Producenci wolą obsługiwać rynek AI, przez co komputery dla graczy stają się luksusem. Będzie drożej.
W skrócie:
- Ceny kontraktowe pamięci DRAM i NAND wzrosły w ostatnim miesiącu nawet o 100%, windując koszt produkcji komponentów do niebotycznych poziomów.
- Producenci skupiają się na rentownych modułach HBM dla AI, rezerwując je na lata do przodu dla firm takich jak NVIDIA, kosztem rynku konsumenckiego.
- Według prognoz, zapasy pamięci dla zwykłych użytkowników wyczerpią się w 2026 roku, a niedobory mogą potrwać co najmniej do końca 2027 roku.
Jeśli planowałeś/aś w najbliższym czasie modernizację komputera, mamy złe wieści. A właściwie ma je dyrektor generalny Team Group, jednego z kluczowych graczy na rynku pamięci. Jego słowa, cytowane przez branżowy serwis DigiTimes, nie pozostawiają złudzeń: to, co widzimy teraz – czyli absurdalnie drogie moduły RAM – to zaledwie rozgrzewka przed prawdziwym kryzysem. Sytuacja, w której zestaw 64 GB pamięci DDR5 kosztuje tyle, co nowa konsola PlayStation 5, niedługo będzie wydawać się okazją. Kluczowy problem leży tam, gdzie dziś skupia się cały technologiczny świat – w sztucznej inteligencji.
Jak doszło do tego szaleństwa?
Liczby mówią same za siebie i są, delikatnie mówiąc, niepokojące. Z raportu DigiTimes wynika, że ceny kontraktowe pamięci DRAM i NAND w niektórych przypadkach niemal się podwoiły. Mówimy tu o skoku rzędu 80 – 100% w porównaniu z poprzednim miesiącem. To nie są rynkowe fluktuacje, to jest trzęsienie ziemi. Aby zrozumieć skalę, wystarczy spojrzeć na koszt pojedynczego układu DDR5. Pod koniec września producenci płacili za niego średnio 6,84 dolara. Na początku grudnia cena ta osiągnęła już 27,2 dolara – to ponad trzykrotny wzrost. A to tylko średnia, bo najwyższe stawki sięgają nawet 37 dolarów.
Co to oznacza dla nas, konsumentów? Prosta matematyka. Każdy taki układ to 2 GB pojemności. Wyprodukowanie jednej kości 16 GB RAM wymaga zatem ośmiu takich modułów, co daje czysty koszt samych pamięci na poziomie ponad 217 dolarów, czyli około 800 złotych. Do tego dochodzi koszt płytki PCB, montażu, testów, logistyki, marż i podatków. Efekt? Za zestaw 32 GB DDR5 o standardowym taktowaniu 6000 MT/s płacimy dziś 1400 zł. Szybsze moduły to już wydatek rzędu 2000 zł. A zestawy 64 GB, które do niedawna można było kupić za mniej niż 1000 zł, teraz kosztują od 2000 do nawet 3000 zł.
Dlaczego sztuczna inteligencja pożera rynek?
Odpowiedź jest brutalnie prosta: pieniądze. Producenci pamięci, tacy jak SK Hynix czy Samsung, odkryli, że rozwój sztucznej inteligencji to żyła złota. Centra danych i akceleratory AI potrzebują ogromnych ilości ultraszybkiej pamięci HBM (High Bandwidth Memory), która jest znacznie bardziej zaawansowana i, co kluczowe, o wiele bardziej rentowna niż standardowe kości DDR5 czy GDDR6, które trafiają do naszych komputerów i kart graficznych. Fabryki mają ograniczoną przepustowość, więc wybór jest oczywisty – produkują to, na czym zarabiają najwięcej.
Giganci tacy jak NVIDIA rezerwują całe linie produkcyjne pamięci HBM na wiele lat do przodu, aby zaspokoić nienasycony apetyt swoich akceleratorów AI. W efekcie dla rynku konsumenckiego zostają resztki. Mniejsza podaż przy stałym popycie prowadzi do jednego – drastycznego wzrostu cen. To klasyczna spirala, w której zwykły użytkownik, gracz czy twórca staje się ofiarą technologicznej rewolucji, która miała przecież ułatwić nam życie, a nie opróżniać portfele przy zakupie podstawowych komponentów.
Kiedy skończy się ten koszmar?
Optymiści mogą czuć się zawiedzeni. Dyrektor Team Group przewiduje, że sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej w pierwszej połowie 2026 roku. Wtedy właśnie mają zostać całkowicie wyczerpane obecne zapasy dystrybucyjne. Kupno modułów przez producentów gotowych kości RAM będzie graniczyło z cudem, co bezpośrednio przełoży się na dostępność i ceny w sklepach. Prognozy mówią, że niedobory utrzymają się co najmniej do końca 2027 roku, a w najgorszym scenariuszu nawet dłużej.
Problem dotknie każdego segmentu rynku technologicznego. Ceny komputerów stacjonarnych już poszybowały w górę. Wkrótce to samo czeka laptopy, karty graficzne (które również korzystają z pamięci), a prawdopodobnie także smartfony. Wygląda na to, że wchodzimy w nową erę, gdzie złożenie wydajnego PC znów staje się hobby dla zamożnych. Wszystko dlatego, że priorytetem stały się maszyny, które uczą się myśleć, a nie te, na których chcemy po prostu pracować i grać.