Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

AI-policjant poluje na kierowców. Mandaty polecą z automatu!

Santa Monica wdraża system AI do automatycznego karania kierowców blokujących ścieżki rowerowe. Technologia Hayden AI jest już testowana m.in. w Gdańsku.

W skrócie:

  • Santa Monica w USA montuje system Hayden AI na autach patrolowych. Od kwietnia będzie on automatycznie wykrywał pojazdy blokujące ścieżki rowerowe i buspasy.
  • Technologia działa już na ponad 2100 autobusach w USA. Podczas pilotażu w San Diego w 59 dni wykryła ponad 1100 wykroczeń, z czego 88% dotyczyło pasów dla rowerów.
  • System działa lokalnie (edge AI), nie wysyła danych do chmury i jest zgodny z RODO – w Europie automatycznie rozmywa twarze i tablice postronnych pojazdów.

Każdy, kto regularnie porusza się po dużym mieście, zna ten obrazek. Ścieżka rowerowa, zbudowana za miliony, zamienia się w tymczasowy parking dla kurierów, dostawców i kierowców Ubera, którzy “stoją tylko na chwilę”. Rowerzyści muszą omijać przeszkody, wjeżdżając na ruchliwą jezdnię. Santa Monica, jedno z miast aglomeracji Los Angeles, postanowiło powiedzieć “dość”. I sięgnęło po narzędzie, które może na dobre zmienić zasady tej gry – sztuczną inteligencję.

Kalifornijskie miasto jako pierwsze w Stanach Zjednoczonych wyposaży siedem swoich pojazdów do kontroli parkowania w system Hayden AI. To zestaw kamer i oprogramowanie, które na bieżąco analizuje otoczenie i wyłapuje nieprawidłowo zaparkowane samochody. Technologia ta nie jest nowością – do tej pory montowano ją głównie na autobusach komunikacji miejskiej, gdzie z powodzeniem pilnowała buspasów. Przeniesienie jej na mobilne patrole to jednak rewolucja. Autobusy jeżdżą po stałych trasach, a samochody kontrolerów mogą dotrzeć wszędzie. Absolutnie wszędzie.

Jak działa cyfrowy strażnik miejski?

Mechanizm jest prostszy, niż mogłoby się wydawać, a jednocześnie diabelnie skuteczny. System kamer, zamontowany na dachu pojazdu patrolowego, skanuje otoczenie w czasie rzeczywistym. Algorytmy komputerowego rozpoznawania obrazu identyfikują typ pasa ruchu (ścieżka rowerowa, buspas, zatoka przystankowa) i natychmiast wykrywają pojazdy, które nie powinny się tam znajdować.

Gdy system stwierdzi naruszenie, automatycznie tworzy tzw. pakiet dowodowy. Zawiera on zdjęcia pojazdu, krótki materiał wideo pokazujący kontekst zdarzenia oraz odczyt numerów tablicy rejestracyjnej. Co kluczowe, taki pakiet nie generuje mandatu automatycznie. Trafia on do miejskiego systemu, gdzie czeka na weryfikację przez człowieka. Dopiero urzędnik, po analizie dowodów, zatwierdza wysłanie kary do kierowcy. To ważny bezpiecznik, który ma chronić przed pomyłkami algorytmu.

Hayden AI mocno podkreśla aspekty prywatności. Cała analiza obrazu odbywa się lokalnie, na urządzeniu zamontowanym w pojeździe (to tzw. edge AI). Nagrania nie są przesyłane do żadnej zewnętrznej chmury. Dane są rejestrowane i przechowywane tylko w przypadku wykrycia potencjalnego wykroczenia. Firma deklaruje skuteczność na poziomie 97 proc. i stosuje szyfrowanie danych na poziomie rządowych standardów. Co więcej, system nie wykorzystuje technologii rozpoznawania twarzy, a jego europejska wersja, z myślą o RODO, automatycznie rozmywa wizerunki przechodniów i numery rejestracyjne pojazdów, które nie popełniły wykroczenia.

Czy to tylko kolejny gadżet z Doliny Krzemowej?

Absolutnie nie. To narzędzie, które ma za sobą setki tysięcy przejechanych kilometrów i tysiące wystawionych mandatów. Hayden AI działa już na ponad 2100 autobusach w największych amerykańskich metropoliach, takich jak Nowy Jork, Waszyngton, Los Angeles czy Filadelfia. Statystyki są bezlitosne. Podczas programu pilotażowego w San Diego, system w ciągu zaledwie 59 dni wykrył ponad 1100 wykroczeń parkingowych.

Co najciekawsze, aż 88% z nich dotyczyło właśnie blokowania ścieżek rowerowych. Skala problemu okazała się gigantyczna. Efekty? Na niektórych trasach, gdzie system zaczął działać, liczba kolizji z udziałem rowerzystów spadła o jedną trzecią. To pokazuje, że nie chodzi tu wyłącznie o karanie, ale o realną poprawę bezpieczeństwa. Kiedy kierowcy wiedzą, że mobilny patrol może pojawić się w każdej chwili, a mandat jest niemal pewny, ich nawyki zaczynają się zmieniać.

A co na to polskie podwórko i wszechobecne RODO?

Wdrożenie takiego rozwiązania w Polsce natychmiast otworzyłoby puszkę Pandory. Z jednej strony mamy samorządy, które inwestują ogromne pieniądze w infrastrukturę rowerową i szukają skutecznych metod egzekwowania przepisów. Z drugiej – konflikt między kierowcami a rowerzystami, który od lat stanowi paliwo dla lokalnych wojenek i politycznych przepychanek. Samochód, który metodycznie przeczesuje miasto w poszukiwaniu źle zaparkowanych aut, zyskałby miano “automatycznego skarbnika miasta” i stałby się bohaterem nagłówków.

Pomimo tego, technicznie jesteśmy na to gotowi. Polskie miasta od dawna korzystają z fotoradarów, odcinkowego pomiaru prędkości czy kamer wyłapujących przejazdy na czerwonym świetle. Największym wyzwaniem pozostaje RODO. Jednak producent systemu zdaje się być na to przygotowany. Pilotażowe wdrożenia trwają już w Europie – między innymi w Tallinnie, Barcelonie, a także w Gdańsku. Polskie samorządy ponoć z dużym zainteresowaniem przyglądają się tej technologii. Być może era bezkarnego parkowania na ścieżkach rowerowych powoli dobiega końca. Nawet nad Wisłą.