TechCrunch Disrupt 2025 startuje 27 października w San Francisco. Na scenie m.in. CTO Microsoftu i Netflixa. 10 tys. liderów branży omówi przyszłość AI.
W skrócie:
- Wydarzenie zgromadzi ponad 10 000 założycieli startupów, inwestorów i liderów branży technologicznej z całego świata, tworząc unikalną przestrzeń do networkingu.
- Wśród ponad 250 prelegentów znajdą się m.in. CTO Microsoftu Kevin Scott, CTO Netflixa Elizabeth Stone oraz legendarny inwestor Vinod Khosla z Khosla Ventures.
- Kulminacją będzie konkurs Startup Battlefield 200, w którym 20 starannie wybranych firm zawalczy o 100 000 dolarów nagrody i uwagę czołowych funduszy VC.
Październik w San Francisco to dla branży technologicznej synonim jednego – TechCrunch Disrupt. To wydarzenie, które od lat wyznacza rytm innowacji, a jego tegoroczna edycja zapowiada się na prawdziwe trzęsienie ziemi. W dniach 27 – 29 października Moscone West zamieni się w epicentrum technologicznego świata, gdzie spotkają się ci, którzy nie tylko przewidują przyszłość, ale aktywnie ją projektują. Mówimy tu o ponad 10 tysiącach założycieli firm, inwestorów venture capital i inżynierów, którzy zjadą do Kalifornii, by rozmawiać, negocjować i, co najważniejsze, inspirować się nawzajem. To nie jest kolejne spotkanie przy kawie. To miejsce, gdzie rodzą się jednorożce.
Kto pociąga za sznurki w Dolinie Krzemowej?
Lista prelegentów na Disrupt 2025 wygląda jak spis postaci z technologicznego Olimpu. Na scenie zobaczymy Kevina Scotta, CTO Microsoftu – człowieka, który nadzoruje strategię AI giganta z Redmond. Obok niego stanie Elizabeth Stone, odpowiedniczka z Netflixa, która odpowiada za algorytmy rekomendacyjne, bez których miliony ludzi nie wiedziałyby, co obejrzeć wieczorem. To jednak dopiero początek. Swoimi przemyśleniami podzieli się również crème de la crème świata inwestycji: Roelof Botha z Sequoia Capital i legendarny Vinod Khosla z Khosla Ventures. Na scenie nie zabraknie też przedstawicieli firm, które obecnie definiują rewolucję AI – ElevenLabs, Hugging Face czy Wayve. Pojawi się nawet burmistrz San Francisco, Daniel Lurie, co pokazuje, jak istotne dla miasta jest to wydarzenie. Obecność tak wpływowych postaci to gwarancja, że rozmowy nie będą dotyczyć wczorajszych problemów, ale jutrzejszych przełomów.
Jak wygląda przyszłość, gdy patrzy się z bliska?
TechCrunch Disrupt to nie tylko wykłady. To przede wszystkim gigantyczna hala wystawiennicza, na której ponad 300 startupów z całego globu zaprezentuje swoje prototypy i gotowe produkty. To tam można dotknąć technologii, która za kilka lat trafi pod strzechy. Agenda pęka w szwach od ponad 200 sesji, paneli dyskusyjnych i warsztatów, które obejmują każdy gorący temat – od sztucznej inteligencji, przez fintech i podbój kosmosu, aż po technologie klimatyczne. Uczestnicy będą mogli wziąć udział w praktycznych sesjach Q&A czy kameralnych dyskusjach przy okrągłym stole (tzw. roundtables). To unikalna okazja, by zapytać ekspertów o strategie skalowania biznesu, skuteczne metody fundraisingu czy techniczne aspekty budowania produktów nowej generacji. To tutaj, w kuluarach, zapadają kluczowe decyzje, a przypadkowa rozmowa może przerodzić się w wielomilionową inwestycję.
Czy to tylko kolejna, droga konferencja?
Nie oszukujmy się, bilety nie są tanie, ale organizatorzy podkreślają, że Disrupt to inwestycja w relacje. Formuła wydarzenia jest zaprojektowana tak, by maksymalizować szanse na wartościowy networking. Służą temu m.in. spotkania Braindate – zaaranżowane sesje 1 na 1 lub w małych grupach, które pozwalają na głębszą wymianę myśli. Przewidziano ich ponad 2000. Ponadto, w ramach “Disrupt Week”, w całym San Francisco odbędzie się ponad 50 wydarzeń towarzyszących: od warsztatów i happy hours po targi pracy i… poranne bieganie. To wszystko tworzy atmosferę, w której biznes miesza się z luźniejszymi relacjami, co często jest najskuteczniejszą drogą do nawiązania trwałych kontaktów. Na koniec pozostaje wisienka na torcie – Startup Battlefield. Dwadzieścia firm, wybranych spośród tysięcy zgłoszeń, stanie do walki o 100 000 dolarów w gotówce (bez oddawania udziałów), legendarny puchar Disrupt Cup i – co być może najcenniejsze – uwagę całego technologicznego świata. Czasu na decyzję zostało niewiele. Drzwi Moscone West otwierają się już za kilka dni.