Pinterest ugina się pod presją użytkowników i wprowadza opcję ograniczenia treści AI. Nowe narzędzia pozwolą spersonalizować feed i ukryć niechciane grafiki.
W skrócie:
- Użytkownicy Pinteresta mogą teraz ograniczyć widoczność obrazów generowanych przez AI w kategoriach takich jak moda, uroda, sztuka i wystrój wnętrz.
- Firma zapowiedziała, że istniejące etykiety “AI modified” staną się bardziej widoczne, by łatwiej było odróżnić treści tworzone przez sztuczną inteligencję.
- Nowe funkcje są odpowiedzią na masową krytykę i obawy, że zalew niskiej jakości treści AI, czyli tzw. “AI slop”, niszczy reputację platformy.
Pinterest, przez lata uważany za oazę inspiracji i estetyki, w ostatnich miesiącach zaczął przypominać cyfrowy śmietnik. Użytkownicy skarżyli się na zalew dziwacznych, często niepokojących obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję – od postaci z sześcioma palcami po surrealistyczne projekty wnętrz, które wyglądały jak koszmar architekta. Ten cyfrowy chaos, określany mianem “AI slop”, zagroził fundamentom platformy. Firma w końcu posłuchała i dała użytkownikom narzędzie, na które czekali: przycisk “mniej AI”.
Jak “AI slop” prawie zniszczył Pinteresta?
Problem narastał od miesięcy. Media technologiczne zadawały otwarte pytania, czy sztuczna inteligencja zdążyła już bezpowrotnie zrujnować Pinteresta. Dla serwisu, którego model biznesowy opiera się na autentyczności i starannie wyselekcjonowanych, ludzkich inspiracjach, taki kryzys wizerunkowy to prosta droga do katastrofy. Kiedy użytkownik szukający pomysłu na wystrój salonu trafia na render z lewitującą kanapą, jego zaufanie do platformy spada. I to gwałtownie. Skala zjawiska jest porażająca – według danych przytaczanych przez samego Pinteresta, treści generowane przez AI stanowią już 57% wszystkich materiałów w internecie. To powódź, której nie da się zatrzymać, ale można spróbować zbudować tamę.
Wcześniejsze próby rozwiązania problemu, takie jak wprowadzenie etykiet “AI modified”, okazały się niewystarczające. Były zbyt dyskretne, zbyt łatwe do zignorowania. Użytkownicy nie chcieli tylko wiedzieć, że obraz jest dziełem algorytmu. Chcieli go po prostu nie widzieć. Presja była ogromna, a bezczynność mogła kosztować Pinteresta utratę tego, co najcenniejsze – zaangażowanej bazy odbiorców.
Jak dokładnie działają nowe narzędzia kontroli?
Nowe funkcje trafiły do menu ustawień, do sekcji “Refine your recommendations”. To właśnie tam użytkownicy mogą teraz zadeklarować, że chcą widzieć mniej treści generowanych przez AI. Na początek opcja obejmuje kategorie najbardziej podatne na zalew cyfrowych podróbek: urodę, sztukę, modę i wystrój wnętrz. Pinterest zapowiada, że lista będzie rozszerzana na podstawie opinii użytkowników. Co więcej, mechanizm działa dwukierunkowo. Przeglądając tablicę i trafiając na niechciany obraz AI, można kliknąć menu z trzema kropkami i bezpośrednio dać znać algorytmowi, że tego typu treści nas nie interesują. To proste, ale potencjalnie rewolucyjne rozwiązanie.
Wdrożenie odbywa się etapami. Funkcja jest już dostępna w wersji przeglądarkowej oraz na urządzeniach z systemem Android. Użytkownicy iOS będą musieli poczekać kilka tygodni. Jednocześnie firma obiecuje, że wspomniane wcześniej etykiety oznaczające treści AI staną się bardziej widoczne, co ma zwiększyć transparentność.
Co na to Pinterest? “Równowaga między kreatywnością a innowacją”
Dyrektor technologiczny Pinteresta, Matt Madrigal, w oficjalnym oświadczeniu ubrał całą operację w korporacyjne, gładkie słowa. “Dzięki nowym narzędziom kontroli GenAI dajemy ludziom możliwość personalizacji ich doświadczeń na Pintereście w stopniu większym niż kiedykolwiek wcześniej – osiągając właściwą równowagę między ludzką kreatywnością a innowacjami AI” – stwierdził. Pomiędzy wierszami kryje się jednak brutalna prawda: firma musi lawirować. Z jednej strony nie może całkowicie zablokować treści AI, bo stałaby się technologicznym skansenem. Z drugiej – musi chronić swoje DNA przed zalewem cyfrowej tandety. To nie jest walka, którą można wygrać raz na zawsze. To raczej próba utrzymania kontroli nad żywiołem, który z każdym miesiącem staje się potężniejszy.